Kontakt z Geek Nerd

Pewnie niejednokrotnie spotkaliście się w Internecie z postami lub wiadomościami, że ktoś szuka jakieś gry, ale zapomniał jej nazwy. Ja miałem tak w przypadku Digglesów. A tu GOG zrobił mi przyjemną niespodziankę i dodał tę produkcję na swoją platformę.

Wiekowy krasnal

Od polskiej premiery Diggles: The Myth of Fenris minęło już ponad 19 lat i nic dziwnego, że ta produkcja totalnie wypadła mi z głowy. W owym okresie dopiero zaczynałem swoją przygodę z grami i cóż… niektóre okazywały się dla mnie za trudne. Poskromienie bandy Wigglesów okazało się całkiem wymagające, jednak o dziwo wspominam rozgrywkę niezwykle ciepło. Czym wyróżnia się owa produkcja (zważywszy na tamte lata) na tle innych strategii? Pełny polski dubbing, masa gagów i częściowa autonomia naszych podwładnych.

Historia prezentuje się następująco — Odyn wyszedł ze swoim pieskiem na spacer, a zwierzak zerwał magiczny łańcuch Gleipnir, który go więził i ruszył w siną dal. Jako że mowa o Fenrirze (ogromny wilk, syn Lokiego) to sprawa jest nad wyraz poważna. Dlatego nordycki bóg rozkazuje krasnoludom, aby te udały się do podziemnego świata, naprawiły ów magiczny łańcuch i złapały groźnego stwora.

Wigglesy do najbardziej rozważnych stworzeń nie należą. Gra stoi humorem i to widać od początku do końca. Przykładowo spotkamy tutaj rasta-krasnali, których głównym zajęciem jest upalanie się “dziwnymi papierosami”, a sam Odyn jest przedstawiany jako raczej mało rozgarnięte bóstwo, które lubi dużo gadać. Jeśli oczekujecie poważnej produkcji i poważnej fabuły, to nie tutaj. Same odzywki naszych karłów potrafią wywołać szczery uśmiech na twarzy, a aktorzy głosowi w polskiej wersji wykonali kawał dobrej roboty!

Wstrętna elfica nas poucza!?

Naszym mentorem oraz przewodnikiem po całym tym świecie jest elfka, która została nam przydzielona przez samego Odyna. Wprowadza nas do rozgrywki oraz komentuje bieżące wydarzenia. Nasze karły nie bardzo za nią przepadają, ale cóż… szef kazał, krasnal kopie. Podstawowym zajęciem z naszej strony jest eksploracja podziemi oraz zapewnianie Wigglesom wszystkiego, czego potrzebują. Musimy zadbać, abyśmy mieli dość pożywienia dla podwładnych oraz budujemy odpowiednie struktury, które umożliwią produkcję nowych przedmiotów oraz wyposażenia.

Karły wykazują częściową autonomię związaną z ich czasem pracy. Wiggles pracuje w wybranych godzinach, które mu ustalamy, pozostały czas spędza na odpoczynku oraz nawiązywania relacji z innymi. Ten ostatni aspekt jest dosyć ważny, albowiem ze związku rodzą się kolejni przedstawiciele klanu. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby samemu przejąć kontrolę nad skrzatem, warto jednak pamiętać, że ma on swoje zapotrzebowanie na odpoczynek oraz pożywienie.

Stara szkoła strategii

Diggles to przedstawiciel starej i dobrej szkoły strategii. Rozgrywka toczy się powoli, możemy na spokojnie przemyśleć swoje działania. Nasi podopieczni rozwijają kolejne zdolności i zdobywają w nich doświadczenie. Możemy ich wyposażyć również w odpowiedni ekwipunek czy to bojowy, czy to ułatwiający im pracę. Nie ukrywam także, że mamy tutaj wiele głupkowatych żartów, które w dzisiejszych czasach nie pojawiłyby się zapewne w większości produkcji.

Jedni mogą uznać to za wadę, moim zdaniem jest to fajna ciekawostka ówczesnego podejścia do humoru. Przygody Wigglesów to prawdziwa kopalnia sucharów i gagów z cyklu “patrz Halinka, chłop się zo bobę przebroł”. Jednak na swój sposób jest to całkiem urocze. Niestety sterowanie nieco trąci myszką, ale nie jest aż tak archaiczne, aby przyprawić o ból zębów. Ma ono swój urok.

Osobiście polecam wrócić do tej przyjemnej gierki z początku XXI wieku. Dla wielu będzie to sentymentalna podróż do swojego growego dzieciństwa. A że jest ona dostępna na GOG-u i to w zabójczo przystępnej cenie… to nie ma na co czekać!


Za egzemplarz gry dziękujemy GOG.com

Grę kupicie TUTAJ

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *