Kontakt z Geek Nerd

Długo zabierałem się za napisanie tego artykułu. Przez cały ten czas chodziły mi po głowie najróżniejsze pomysły jak się do tego wszystkiego zabrać. Zapraszam do tekstu.

Długo zabierałem się za napisanie tego artykułu. Przez cały ten czas chodziły mi po głowie najróżniejsze pomysły. Zastanawiałem się co powinienem umieścić w tekście, aby nie pozostawiać niesmaku wśród fanów Resident Evil, jednocześnie przekazując w prosty sposób jak najwięcej informacji na temat tejże serii, mało obeznanym w temacie graczom. Po paru tygodniach zbierania konkretnych informacji, na temat tworzenia się legendy jaką jest Resident Evil, oraz własnych spostrzeżeń, udało mi się napisać ten oto artykuł. Zapraszam do czytania i życzę miłej lektury.

O historii słów kilka… no może trochę więcej niż kilka.

Residen Evil to zdecydowanie jeden z największych pionierów elektronicznej rozrywki. Straszył graczy już od samego początku istnienia. Po dziś dzień Capcom sprzedał blisko 50 milionów części całej serii Resident Evil. Jest to, jak widać, wynik bardzo imponujący. Mało znam takich ludzi, aczkolwiek zdarzali się i tacy, którzy to po raz pierwszy słowa Residen Evil usłyszeli z moich ust. Każdy szanujący się gracz, któremu gry towarzyszą jeszcze od czasów Amigi, Comodore 64 czy też pierwszych konsol SONY i Nintendo, powinien dostać dobre baty za nieznanie tak wspaniałej sagi jaką jest Resident Evil. W końcu pierwsza część zadebiutowała nie całe szesnaście lat temu na pierwszej konsoli SONY, czyli PlayStation One, bliżej określanej jako PSX. Parę miesięcy później, swoją wersję otrzymali także posiadacze konsoli SEGA Saturn oraz jednostki stacjonarnej PC. Był to po prostu miażdżący krok do przodu ze strony panów Capcomu, pełen komercyjnego sukcesu i wielkich pieniędzy.

Dzięki tak wielkiemu rozrostowi zainteresowania tytułem Resident Evil, gracze mogli doczekać się dwóch sequelów – Resident Evil 2, które swoje światło dzienne ujrzało w 1998 roku oraz Resident Evil 3: Nemesis, powołane do życia rok później. Obie części zawojowały zarówno PlayStation One jak i PC, Nintendo GameCube oraz dość popularnego w tamtych czasach Dreamcasta panów z SEGI. Warto napomnieć tutaj także, iż Resident Evil 2 został wydany również na Nintendo 64, co przyczyniło się do odbioru gry przez większą rzeszę graczy, posiadających różne konsole.

Czwarta gra z serii, Resident Evil Code Veronica, została opracowana na SEGĘ Dreamcast, a światło dzienne ujrzała w roku 2000. Resident Evil Code Veronica później został ponownie wydany na Dreamcasta w zaktualizowanej formie jako Code: Veronica Complete, obejmującej niewielkie zmiany, z których wiele oscylowało wokół przerywników występujących w historii fabularnej. Resident Evil Code Veronica w późniejszych etapach sławy, został także przeniesiony na PlayStation 2 oraz Nintendo GameCube pod tytułem Code Veronica X.

Resident Evil 3
Resident Evil 3

Mimo wcześniejszych zapowiedzi ze strony twórców, jakoby kolejna gra z serii zostanie wydana na PlayStation 2, które to doprowadziło do powstania niezależnego produktu, zatytułowanego Devil May Cry, twórca Resident Evil – Shinji Mikami – zdecydował się na drastyczny krok. Miał na celu tworzenie kolejnych odsłon sagi wyłącznie na Nintendo GameCube. Tak więc następne trzy pozycje ze zbioru, a mianowicie remake oryginalnego Resident Evil, prequel o tytule Resident Evil Zero oraz Resident Evil 4, były wydane wyłącznie dla Nintendo GameCube. Na szczęście nie było aż tak strasznie dla posiadaczy innych platform, gdyż część opatrzona numerem 4 została wydana później także na PC, PS2 oraz nie tak dawno na konsolę Nintendo Wii. Remake oryginalnego Resident Evil, Resident Evil Zero oraz Resident Evil 4 zostały wydane w 2002 roku. Mimo to, umowy o wyłączność na posiadanie tytułów pomiędzy Capcom i Nintendo zostały naruszone, ponieważ jak już wspominałem wyżej, Capcom wypuścił Resident Evil 4 także na konsolę PlayStation 2 i PC, jednak nie został on uznany za bezpośredniego następcę serii.

Firma Capcom w kwestii gier z sagi Resident Evil poszedł o krok dalej tworząc znakomitą trylogię odłamu serii, zwaną Survivor. Niektórzy pewnie zapytają cóż to takiego jest. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż, cechą charakterystyczną tej trylogii było to, iż nie kierowaliśmy tutaj ruchem bohaterów, tylko operowaliśmy samym celownikiem broni, przez co gry z tej serii zwane były (nie lubię tej nazwy) celowniczkami. W jej skład wchodziły: Resident Evil: Survivor, który został wydany w 2000 roku na PlayStation One, ale niestety otrzymał przeciętne oceny i recenzje, a także Resident Evil: Survivor 2: Code Veronica i Resident Evil: Dead Aim, które to wypadły już znacznie lepiej. Dead Aim jest faktycznie czwartą grą w serii Survivor na terenie Japonii, ponieważ Survivor 3 znane jest u nas jako Dino Crisis. W podobnym duchu serii Survivor funkcjonuje produkcja „celowniczkowa” o tytule Resident Evil: The Umbrella Chronicles, która została wydana w 2007 na konsolę Nintendo Wii wraz z kontynuacją – Resident Evil: The Darkside Chronicles, mającą swoją premierę już 27 listopada.

Twórcy znakomitej serii o której właśnie czytacie artykuł, nie poskąpili nam także frajdy, jaką niesie ze sobą gra sieciowa, wydając tym samym w 2003 roku na konsolę PlayStation 2, Resident Evil: Outbreak. Dzięki tak majestatycznemu ruchowi ze strony Capcomu, gracze z całego świata mogli razem wędrować przez straszliwe Raccoon City, kosząc przy tym hordy ożywionych trupów i wspierając się nawzajem. Mimo, iż tytuł był swoistą nowością w zbiorze, posiadał bardzo dużą ilość elementów fabularnych znanych m.in. z Resident Evil 2 i 3. Produkcja tak spodobała się graczom, iż twórcy postanowili rok później wydać Resident Evil: Outbreak File 2.

Cała seria Resident Evil nie mogła by być aż tak dobra, gdyby nie posiadała chociaż jednego tytułu na każdą konsolę. Czas więc teraz napisać, jak historia toczyła się na przenośnych maszynkach. Co też doprowadziło do tego, że panowie z Capcomu postanowili stworzyć jedną z największych gier historii także na hand-heldy? A no konkurencja. Jak łatwo się domyślić, mowa tutaj o serii Silent Hill, która oferowała swoim graczom także wersję na Nintendo GameBoy Advanced o tytule Silent Hill Play Novel. Tak więc Resident to Resident, nie może być gorszy. Doprowadziło to do wydania w 2001 roku Resident Evil Gaiden, będącą przygodową grą akcji, przeznaczoną dla konsoli Nintendo GameBoy Color. Produkcja ta posiadała także świetny system RPG wraz z innowacyjnym stylem walki oraz tablice ze znakami, ustawienia i potwory z całej serii. Podczas konferencji Sony na targach E3 w 2009, gracze mogli się dowiedzieć, iż powstaje specjalna wersja Resident Evil, która będzie pozycją przeznaczoną dla posiadaczy PlayStation Portable. Część ta zatytułowana będzie Resident Evil Portable. Posiadacze najnowszej przenośnej konsolki od Nintendo – Dual Screen także dostali coś od Capcomu. Mowa tutaj o wydanym w 2006 roku Resident Evil Deadly Silence. Produkcja pierwotnie miała zawojować na PlayStation Portable, jednak twórcy zawrócili o 360 stopni, tworząc tytuł przeznaczony dla konkurencji.

Powstało także w Japonii wiele wersji gry Resident Evil, przeznaczonych dla posiadaczy telefonów komórkowych z kolorowym wyświetlaczem. Resident Evil: The Missions został wydany w 2005 roku, natomiast rok później pojawiła się kontynuacja pod tytułem Resident Evil Confidential Report. Rok 2008 to znów dobry okres dla fanów gry w Resident Evil na telefonach komórkowych, gdyż wtedy powstaje trzecia odsłona przeznaczona dla nich, Resident Evil: Genesis. Niespełna dwa miesiące po wydaniu Genesis, dostajemy, tym razem przeznaczoną dla iPhona oraz iPoda Touch, wersję o tytule Resident Evil: Degeneration. Niektóre z tych tytułów zostały wydane także w Ameryce Północnej i Europie poprzez T-Mobile.

Najnowszą jak dotąd częścią serii Resident Evil jest tytuł Resident Evil 5, znany w kraju Kwitnącej Wiśni pod nazwą Biohazard 5. Tytuł ten został wydany w tym roku, równolegle na konsole PlayStation 3 oraz Xbox 360. Posiadacze komputerów osobistych na swoją płytkę z grą musieli poczekać nieco dłużej. Opłacało się. Wersja dedykowana blaszakom była znacznie bardziej dopracowana w stosunku do tej konsolowej. W ciągu pierwszych trzech tygodni od premiery, gra sprzedała się na całym świecie w ponad 2 milionach egzemplarzy, zyskując tym samym tytuł najchętniej kupowanego tytułu na terytorium Wielkiej Brytanii.

Od września 2009 roku, Resident Evil 5 znalazł aż 5 milionów nabywców, co czyni go zdecydowanie najpopularniejszą grą w historii całej sagi. Program wniósł do serii sporo świeżości, gdyż cała akcja, jak nigdy dotąd, rozgrywa się w samym sercu Afryki. Podczas prac nad ową częścią, panowie z Capcomu mieli nie lada problemy, gdyż mieszkańcy afrykańskich wiosek posądzili ich o rasizm. Nie bez powodu zresztą, gdyż rolę mięsa armatniego przejmują tutaj nieco zmutowani, czarnoskórzy obywatele naszej planety. Oczywiście, producent kategorycznie zaprzeczył wszystkim tym doniesieniom, a cała sprawa zakończyła się dla panów programistów pomyślnie – oraz oczywiście nas, graczy – pomyślnie.

Świat Resident Evil
Świat Resident Evil

Krótko o ważnych częściach serii

Resident Evil

Pierwsza odsłona Resident Evil trafiła na rynek w roku 1996. Co by tutaj dużo nie mówić, dla gatunku survival-horror były to czasy dość ponure. Po wydaniu programu owa sytuacja uległa zmianie, a spragnieni ciężkiego klimatu gracze z chęcią sięgali po tytuł, który potrafił porządnie nastraszyć niejednego fana wirtualnej rozrywki. Gra wręcz emanowała ponurym, ciężkostrawnym klimatem i z miejsca zachwyciła wszystkich niemal posiadaczy poczciwego PSX. Nie bezpodstawnie zresztą. Program aż ocieakał miodem, począwszy od wyśmienitego – jak na tamte czasy – intra, w którym udział biorą prawdziwi aktorzy, po przysparzającą o licznej palpitacje serca eksplorację dziwacznej posiadłości. Pamiętam jeszcze, że jako mały szczyl, zawsze w momencie startu intra – kurczowo trzymając w ręku pada – chowałem się za najbliższą kanapą.

Jeśli zaś o samą rozgrywkę idzie, w grze od samego początku mamy do wyboru jedną z dwóch grywalnych postaci. Są to Jill Valentine oraz Chris Redfield – członkowie Alpha Team, oddziału wchodzącego w skład elitarnej jednostki S.T.A.R.S., wysłanego w okolice ponurego Raccoon City. Trzeba by tu jeszcze dodać, iż wysłanego w ślad za grupą Bravo Team, z którą w podejrzany sposób urwał się kontakt. Tak więc, naszym jest niezwykle jasne. Zbadać całą sprawę i przy okazji … powrócić do centrali w jednym kawałku. Część pierwsza zachwyciła graczy kilkoma “nieśmiertelnymi” rozwiązaniami, z lubością wykorzystywanymi w wielu późniejszych odsłonach serii. Elementy owe po dziś dzień są znakiem rozpoznawczym całej sagi. Mowa tutaj między innymi o skrzyni, w której przechowujemy nasze narzędzia oraz maszynie do pisania, służącej za sprzęt do … robienia save’ów.

Resident Evil 2

Dzięki wielkiemu sukcesowi jaki odniosła pierwsza część sagi Resident Evil, gracze mogli doczekać się wyśmienitej kontynuacji. Sequel był wprost genialny! Poza większą ilością zadań i kolejną hordą panoszących się tu i ówdzie żywych trupów, nie wnosił do rozgrywki praktycznie nic nowego, ale właśnie tego oczekiwali gracze. Otrzymaliśmy od Capcomu dwa obszerne scenariusze i parę nowych bohaterów. Mowa tutaj o siostrze znanego nam z jedynki Chrisa – Claire Redfield oraz młodym policjancie, Leonie Kennedy’m. Lokacje, które przyszło nam tym razem przemierzać, były – jak na ówczesne standardy – bardzo ładne. Mogliśmy zwiedzić np. spory fragment miasta, posterunek policji czy też słynne laboratoria korporacji Umbrella, które jak wiemy, stanowiły źródło wszystkich tych nieszczęść.

W kwestiach technicznych, jak już powyżej wspomniałem, produkcja ta niewiele się różniła od poprzedniczki. Cała rozgrywka wygląda tak samo, mamy tutaj świetną jakość oprawy audiowizualnej, w pełni trójwymiarowe modele ludzi i wszystkich potworów. Jednakże jeśli mowa już o potworach, to w niniejszej części mogliśmy zauważyć dość spore różnorodność gatunkową mutantów. Po raz kolejny, najmniejszy nawet ruch okiennej zasłony potrafił wywołać u gracza nie lada przerażenie. A nuż czaiła się tam jakaś szkarada z długim jęzorem i wyłupiastymi oczyskami.

Resident Evil 3: Nemesis

Ta część mocno rozczarowała niektórych fanów Residenta. Dlaczego? RE3 był znacznie krótszy od ciepło przyjętej dwójki oraz – przede wszystkim – mniej straszny i rozbudowany. To co bolało każdego, to z pewnością tylko jeden krótki scenariusz. Było też znacznie mniej bonusów i różnych urozmaiceń rozgrywki. Brak ogromnej ilości wystrzałowych ciuchów nie stanowił oczywiście głównego źródła problemu, ale poza dodatkowym trybem rozgrywki – The Mercenaries: Operation Mad Jackal, Capcom jakoś specjalnie graczy nie uszczęśliwił. Wypadałoby tutaj dodać, iż tryb owy był bardzo wciągający i potrafił przyciągnąć do telewizora na długie godziny.

Zdecydowanie największą atrakcję gry stanowił niejaki Nemesis. Potężne monstrum, wyhodowane w podziemnych laboratoriach „Parasolki”, miało za zadanie wykończyć wszystkich pozostałych przy życiu członków korporacji S.T.A.R.S. W niektórych momentach rozgrywki osobnik ten potrafił wprawić gracza w niemałą frustrację. Niezwykle wytrzymały i dysponujący śmiercionośną bronią mutant atakował gracza wiele razy i niejednokrotnie najlepszym rozwiązaniem okazywała się być … paniczna ucieczka.

W trzeciej odsłonie serii po raz kolejny wcielamy się w rolę agentki Jill Valentine, która znana jest nam już doskonale z Residenta pierwszego. Valentine – nie wiedząc co tak naprawdę tutaj robi – buszuje po szaleńczo groźnym Raccoon City i pragnie za wszelką cenę wydostać się na zewnątrz. Twórcy oddają nam do dyspozycji postać Jill, ale także i niejakiego Carlosa Oliveira. Do sterowania jego poczynaniami dochodzi wtedy, kiedy to nasza panienka zostaje zarażona mutującym wirusem. Zadaniem Carlosa jest zdobycie niezbędnych medykamentów.

Resident Evil (remake na Nintendo GC)

Po sukcesie jaki w 1996 roku odniosła pierwsza cześć Resident Evil, Capcom postanowił sprawić prezent wszystkim posiadaczom konsoli GameCube. Owym podarkiem był remake tej części na stacjonarną maszynkę Nintendo. Fani obawiali się o to, że twórcy – jak lubi to w tego typu sytuacjach bywać – spartolą swoją robotę. Wszak część pierwsza już wtedy zyskał status programu kultowego oraz miano najlepszej części sagi! Mimo obaw, remake wypadł wyśmienicie! Wszystko jest tutaj jak z przed lat. Grywalność ciągle zachwyca, a ciężki klimat porządnie daje popalić. Grafika oraz animacja zostały podrasowane niemal do perfekcji – w końcu mówimy tutaj o remake’u.

Poza gruntowymi zmianami w warstwie technicznej, gra obfituje również w wiele nowych zagadek oraz lokacji. Inny jest także rozkład pomieszczeń znanych nam z oryginału. Poza tym, dorzucono rozmaite bonusy, takie jak chociażby nowe stroje oraz przeciwnicy, a także nieznane wcześniej tryby rozgrywki (m.in. szalenie wciągający Invisible Enemy).

Resident Evil Zero

Skoro Capcom zafundował swoim graczom sequel jednej z najlepszych gier historii, musiał ich także zaszczycić prequelem, czyli opowiedzieć o tym wszystkim, co działo się jeszcze przed historią znaną nam z pierwszej części. Postawiono tutaj na bardzo wielkie zmiany względem poprzedniczek (zmiany te miały także miejsce w doskonałym Resident Evil 4). Zrezygnowano z reliktu, jakim była skrzynia służąca nam do przechowywania różnych gratów, jednak maszynę do zapisywania postępów gry zostawiono na szczęście bez zmian.

Kolejną znaczną nowością względem wcześniejszych wersji było oddanie do dyspozycji gracza aż dwóch postaci jednocześnie, pomiędzy którymi mogliśmy się w trakcie rozgrywki przełączać lub wydawać proste polecenia nieaktywnemu w danej chwili partnerowi. Sterowaliśmy tutaj poczynaniami Billy’ego Coena oraz znanej nam dobrze z pierwszej części RE – Rebecci Chambers. Nieraz, aby ukończyć misję pozytywnie, musieliśmy korzystać z umiejętności dwóch bohaterów.

Resident Evil 4

Fabularnie Resident Evil opatrzony numerkiem 4 nie powalał graczy. W ciele Leona Kennedy’ego, przybywamy do Europy z tajną misją. Co takowego się tam stało? A no jak łatwo się domyślić, ktoś narozrabiał i potrzebuje pomocy. Tym razem chodzi o córkę prezydenta USA, niejaką Ashley Graham. Zaliczenie tego wątku fabularnego zajmuje ponad 20 godzin, przez co spokojnie można stwierdzić – jest to najdłuższy Resident Evil w historii serii!. Jeśli niektórym mało, to wersja na PS2 została dodatkowo wzbogacona o Separate Ways – dodatkowy scenariusz, w którym kierujemy laleczką ubraną na czerwono, o jakże melodyjnym imieniu – Ada Wong.

Resident Evil 4 oferuje nam wreszcie świetną interakcję z otoczeniem,. Takie bajery jak chociażby wyskakiwanie przez okna, wchodzenie po drabinach na wyższe poziomy, czy też wyważanie drzwi z pomocą buta są tutaj normalką. Warto także nadmienić, iż archaiczne skrzynie na nasze wszelakie pierdoły, zostały zastąpione… walizkami – no cóż, na realizm nigdy nie można było liczyć. Dodatkowo panowie z Capcomu wprowadzili do gry kupca, dzięki któremu możemy nabyć przeróżne uzbrojenie oraz podrasować to, które już aktualnie posiadamy. Jak widać, Resident Evil 4 wprowadził masę zmian i udogodnień.

Resident Evil Survivor

Pierwsza gra trylogii “celowniczkowej” z sagi Residen Evil, a zarazem tak słaba część tej sagi. Zaprojektowana chyba tylko po to, aby nabić mamonę na świetnym klasyku. Kompletnie nic tutaj nie zasługuje na uwagę. Do sterowania poczynaniami bohatera wystarcza jedynie analog i przycisk odpowiadający za strzelanie (poruszamy tutaj jedynie celownikiem do namierzania i eliminacji wrogów).

Akcja przedstawiona jest tutaj z perspektywy pierwszej osoby, czyli mamy do czynienia “tak jakby” z FPS’em osadzonym w realiach Resident Evil. Jednak jest to wielkie “nic”! Marna gra, marna grafika, marna sterowność i namierzanie na padzie (przypominam, iż gra wyszła jedynie na PSX) oraz marna fabuła. Gwoździem do trumny tak spartolonego programu jest dodatkowo długość rozgrywki – aby ukończyć tą grę w całości wystarczyła… uwaga… jedna godzina!

Resident Evil: Gaiden

Pierwsza część Resident Evil stworzona na potrzeby przenośnej konsolki GameBoy Color, będąca jednocześnie debiutem tej sztandardowej sagi Capcomu na hand-heldy. Do dyspozycji graczy została oddana w 2001 roku i od razu podbiła ich serca, ponieważ okazała się być tytułem jak najbardziej udanym. Cała akcja niniejszej części ma miejsce zaraz po wydarzeniach znanych nam z Resident Evil 3. Tym razem fabuła przenosi nas na pokład oceanicznego Starlight.

Fabuła wersji na GameBoy Color nie zachwyca, jednak wcale nie przeszkadza to w dobrej zabawie. Po raz kolejny mamy walkę z zastępami potworów powstałych w wyniku szaleńczych eksperymentów korporacji Umbrella. Wszelkie lokacje zostały tutaj opracowane bardzo szczegółowo, a animacje – jak na możliwości konsolki – wyglądają naprawdę dobrze. Co ciekawe, wszelkiego rodzaju sceny oraz przerywniki oglądamy z widoku pierwszej osoby. Jedną z nowości, o której warto wspomnieć, są tutaj kamizelki kuloodporne, zwiększające odporność bohatera na zadawane przez kreatury obrażenia.

I to by było na tyle.

Residen Evil to bez wątpienia legendarna seria gier z gatunku survival-horror. Mało jaka firma odnosi taki sukces jak Capcom. Mimo tego, iż zdarzały się także porażki (patrz Resident Evil Survivor), nic nie stało na przeszkodzie by kontynuować wydawanie kolejnych części. Przykładem tego jest chociażby najnowszy Resident Evil, w którego tytule możemy podziwiać numerek 5. Mam tylko nadzieję, że na tej części panowie z Capcomu nie poprzestaną i w niedalekiej przyszłości zaszczycą nas kolejnymi odsłonami sagi.


Mój tekst pierwszy raz ukazał się na portalu MiastoGier. Pozdrawiam serdecznie starą ekipę!

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *