Kontakt z Geek Nerd

Nie mogę nazwać siebie jakąś wielką fanką Marvela. Widziałam wszystkie produkcje o superbohaterach wyprodukowane przez Marvel Studios i kilka razy zdarzyło mi się nawet sięgnąć po komiksy z tego uniwersum. Jednak mój „hype“ zakończył się wraz z Avengers: Endgame i Spider-Man: Far From Home. Oczywiście ucieszyłam się na wieść o grze i możliwości „wcielenia się” w ulubionego superbohatera. Jednak zastanawia mnie jedno… Czy to trochę nie za późno.

Zacznijmy od wielkiego BUM!

Żadna dobra historia o superbohaterach nie może rozpocząć się od porządnego zatrzęsienia. Twórcy Marvel’s Avengers mocno wzięli sobie to do serca, bo już w prologu dochodzi do wydarzeń, które na nowo zdefiniowały pojęcie „superbohaterzy”.

Wraz z Kamalą Khan (później Ms. Marvel) trafiamy na huczne otwarcie nowej siedziby Avengersów w San Francisco. Imprezę ma uświetnić start Chimery, nowego lotniskowca Mścicieli, napędzanego tajemniczymi kryształami terrigenu. I gdy już wszystko jest na najlepszej drodze do zaprezentowania światu nowej zabawki superbohaterów, niespodziewanie dochodzi do eksplozji reaktora na statku. Na skutek tego część miasta zostaje zniszczona, giną tysiące ludzi (w tym Kapitan Ameryka), a setki innych pod wpływem tajemniczej mgły zyskuje moce, których często nie potrafią kontrolować.

Cała wina za te wydarzenia spada na… Avengersów. Nie dosyć, że grupa się rozpadła, to dodatkowo ludzie znienawidzili osoby posiadające specjalne zdolności. W ten sposób zaczęło się prześladowanie „Inhumans”. Oczywiście ktoś musi nad tym wszystkim zapanować. I tutaj na scenę wkracza organizacja A.I.M.

Lekka, przyjemna i strawna

Całą historię fabularną można ukończyć w jakieś piętnaście godzin. Ma ona swoje mocniejsze momenty (jak chociażby misja w rezydencji Tony’ego Starka) oraz słabsze (ciągnące się niemiłosiernie cutscenki). Jednak bez wątpienia produkcja od Crystal Dynamics spodoba się każdemu miłośnikowi uniwersum Marvela. Fani mogą liczyć nie tylko na klimat przygód superbohaterskich znany ze szklanego ekranu lub komiksów, ale także z całą pewnością wyłapią różnego rodzaju smaczki. Zapewne też wielbiciele typowych looterów (gier, w których głównym celem jest zbieranie i ulepszanie ekwipunku bohatera) doskonale się tutaj odnajdą.

Po ukończeniu głównej kampanii, odpalamy tryb „Inicjatywa Avengers”, który głównie nastawiony jest na multiplayer. Tutaj rozgrywka nie skupia się już na opowiadaniu historii, tylko na rozwijaniu postaci i kolekcjonowaniu coraz lepszych łupów. Marvel’s Avengers to przede wszystkim gra-usługa. Deweloperzy zapowiedzieli już kolejnych bohaterów znanych z uniwersum Marvela. Poza tym mamy sklep z mikropłatnościami. Tam też możemy nabyć kosmetyczne upiększenia do postaci. Chociaż te znajdziemy także w czasie eksploracji poszczególnych terenów.

I Am Iron Man

Najbardziej wyróżniającą się bohaterką na tle pozostałych członków Avengers jest Kamala Khan. Ta nastolatka, która potrafi rozciągać swoje ciało w nienaturalny sposób, jest także inicjatorem powrotu drużyny superbohaterów. Większość głównej kampanii skupia się właśnie na dziewczynie oraz jej fascynacji wobec czołowych obrońców Ziemi. To właśnie wraz z Kamalą znajdujemy smaczki z komiksów i filmów o tytułowych postaciach.

Jednakże najprzyjemniejszym bohaterem w naszych rękach (oraz w moim mniemaniu) jest Hulk. Zielona góra mięśni jest czystą destrukcją, dzięki której możemy niszczyć wszystko na swojej drodze. Nie ma to jak po pracy zmiażdżyć kilka sprzętów, albo… ludzi. Kolejnym moim faworytem jest Iron Man i możliwość unicestwienia przeciwnika pociskami z powietrza, choć bywa to mocno oskryptowane. Pozostali członkowie Avengers również wyróżniają się swoimi zdolnościami, ale nie zapadli mi tak w pamięci. Może to wina tego, że nie należą do moich ulubionych postaci komiksowych?

Pomimo swoich zdolności gra wymusza na nas ciągły rozwój postaci. Zdobywamy nowe elementy ekwipunku oraz otrzymujemy punkty doświadczenia. Te wydajemy na rozszerzenie możliwości naszej drużyny. A w trakcie walki lepiej nie szarżować do przodu (nie licząc Hulka!), bo przeciwnicy potrafią srogo odpowiadać na ciosy i to z ogromną nawiązką. Walka jest angażująca i wymaga od gracza dobrego poznania umiejętności zarówno wroga, jak i kierowanego superbohatera.

Nie tacy SUPER?

Po ekscytującym początku następuje powolne spowolnienie całej akcji i zaczyna się wkradać monotonia. Misje szybko stają się powtarzalne (idź rozwal/przejmij/pokonaj). Niestety nie pomaga tutaj także fakt, że kampanię można ukończyć w trzy wieczory, a powtarzalne misje poboczne nie pomagają w tej kwestii. Jesteśmy więc zmuszeni dołączyć do walki w trybie online bądź poszukać sobie partnera do coopa w sieci. Szkoda, że zabrakło możliwości grania na podzielonym ekranie… wówczas produkcja zyskałaby na mojej ogromnej aprobacie.

Naturalnie nie mogło się obyć bez błędów. Postacie czasem się blokują na fragmentach zniszczonych elementów, zdolności specjalne nie zawsze działają jak trzeba. Przeciwnicy co prawda pojawiają się dosłownie znikąd (teleportacja), ale czasami ich tekstury wczytują się w trakcie samej walki.

Niestety gra cierpi także na długie czasy ładowania. Jeśli nasz heros polegnie, to spokojnie możemy iść nastawić wodę na herbatę, przygotować kubek i torebkę. W międzyczasie gra się załaduje, a w przypadku kolejnego nieudanego podejścia, możemy spokojnie zalać ciepły napój i wrócić do grania. Zdecydowanie wymaga to poprawy, zwłaszcza, że grałam na PS4 Pro. Wolę nie wiedzieć, w jaki sposób ta gra chodzi na zwykłej wersji…

Od bohatera do zera

Czy gra Marvel’s Avengers została wydana „za późno”? Według mnie, gdyby twórcy pokusili się o premierę bliżej Avengers: Endgame, wtedy produkcja zyskałaby o wiele większy rozgłos. Mimo to przyjemnie było “wrócić” do tego świata i pokierować ulubionymi komiksowymi i filmowymi bohaterami. Co przyniesie ze sobą DLC? Czas pokaże. Póki co nie ma co więcej rozpisywać się o tej grze. Mam nadzieję, że Crystal Dynamics wkrótce doda łatki, które naprawią pojawiające się błędy. Ten tytuł zasługuje na to, aby cieszyć się nim bez tych wszystkich technicznych problemów.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu CENEGA.

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *