Kontakt z Geek Nerd

Mario zaistniał w popkulturze w 1983 roku i dziś praktycznie każdy fan gier wideo go zna. Jednak dopiero w 2020 roku ktoś wpadł na pomysł połączenia duńskich klocków z uniwersum hydraulika. Mam jedno pytanie — czemu tak późno!?

Marzenia stały się faktem

Nintendo nie ukrywa, że od kilku lat szukali nici porozumienia z Lego, jednak wstępne zestawy wciąż nie spełniały wymagań japońskiego producenta gier wideo. W końcu po latach eksperymentowania dostaliśmy długo oczekiwane zestawy Lego Super Mario. W naszych rękach wylądował zestaw startowy, dwa rozszerzenia oraz ubranie dające najbardziej znanego power-upa, czyli możliwość ciskania kulami ognia. Zestaw startowy jest najważniejszym ze wszystkich elementów, albowiem zawiera figurkę Mario.

Sama figurka jest świetnie wykonana i jest napędzana dwoma standardowymi bateriami. Do tego jej pomysłodawcy nawciskali tam naprawdę sporo bajerów — figurka rozpoznaje swoje położenie oraz reaguje, gdy np. upadnie zbyt mocno lub, gdy położymy ją na plecach (wtedy ucina sobie drzemkę). Zapewne odpowiada za to wbudowany żyroskop wewnątrz figurki. Mario wykrywa także skoki, a nawet, gdy robi salto w powietrzu! Do tego mamy mały ekran, który wyświetla po czym porusza się Mario, lub, jaki obecnie power-up ma na sobie. Przy wszystkich tych czynnościach wydaje charakterystyczne dźwięki z gier, które doskonale zna każdy, kto choć raz grał w Super Mario Bros.

Jednak w jaki sposób Mario rozpoznaje, na czym stoi? Otóż w dolnej części posiada on specjalny skaner kolorów. Zielony to trawa, niebieski woda, a z kolei czerwony to lawa. Co intrygujące kolor nie musi się znajdować na klocku, toteż co bardziej zmyślni budowniczowie będą mogli nawet malować na kartce zieloną trasę, a figurka będzie to odczytywać jako podróż po trawie. W przypadku przeciwników na ich plecach bądź głowie umieszczone są płytki z odpowiednimi schematami kolorów. Na szczęście nie musimy się martwić, że skaner czegoś nie wyłapie, albowiem reaguje błyskawicznie i bardzo dokładnie. Dodatkowo odpada kłopot o kwestie czy nowe zestawy będą kompatybilne z figurką — te możemy w prosty sposób zaktualizować z pomocą Bluetooth. Co więcej, jeśli jest ona połączona z naszym telefonem (nie jest to wymagane), w aplikacji zobaczymy swój wynik oraz to, w jaki sposób uzyskaliśmy monety. No dobra, bierzmy się za układanie.

Zabrakło miejsca dla instrukcji

Nie zdziwcie się tym, że po rozpakowaniu zestawu nie znajdziecie papierowej instrukcji, bo tej nie ma. Musicie wydobyć telefon ze swej kieszeni i pobrać dedykowaną aplikację do Lego Super Mario Bros. To niezwykle korzystne rozwiązanie, albowiem wirtualne instrukcje zawierają pełen obraz jak złożyć poszczególne elementy i do tego tłumaczy wszystkie zasady, jakimi rządzi się klockowy Mario. Dodatkowo to miejsce, gdzie możemy stworzyć swój profil, zaznaczyć, które zestawy posiadamy oraz udostępniać własne kombinacje klocków. Robi się to w niezwykle prosty sposób, albowiem wystarczy zrobić zdjęcie, dodać tytuł i gotowe. Nasza pomysłowa przygoda rusza w świat.

Jednak jak pomysłodawcy przenieśli zasady z gry wideo do klockowej zabawki? Mario rozpoczyna na starcie, który umieszczono w klasycznej i dobrze znanej zielonej rurze. Wówczas włączone stoper na 60 sekund, a my musimy jak najszybciej dotrzeć do flagi, przy okazji zdobywając jak największą liczbę monet. To wyłącznie od nas zależy, jak będzie wyglądać trasa, jednak przygotowano także wersję “domyślną”. W zestawie startowym jest ona niezwykle prosta, dlatego warto na początek zakupić chociaż jedno dodatkowe rozszerzenie.

Dużo lepsze wrażenie od podstawowej wersji zrobił na mnie zestaw z huśtawką pomiędzy mięsożernymi roślinami. Musimy tak balansować figurką, aby nie dotknęła ona żadnego z kwiatów. Im dłużej nam się to udaje i Mario pozostaje w ruchu, tym więcej dostaniemy monet. I tutaj zaczyna się zabawa, albowiem o pomyłkę łatwo, ale warto ryzykować dla złotych monet!

W nasze ręce wpadł także zestaw z bardzo ikonicznym stworem, czyli Yoshim. Do tego mamy bardzo charakterystyczny domek Mario, który bez problemu rozpoznają fani, albowiem pojawił się on w grze Super Mario 64. Do tego w swym dachu skrywa gwiazdkę, a ta zapewnia nam to, że każdy przeciwnik zginie od jednego “uderzenia” w klocek. Niestety hydraulik nie może jeździć na zielonym dinozaurze, ale może się z nim przywitać i zyskać trochę monet. Szkoda, ale rozumiem ograniczenia klocków.

Ostatnie co pozostało to specjalny strój. Zapewnia on ten sam efekt co gwiazdka, jednak nie jest on czasowy. W sklepach znajdziemy także inne power-upy np. strój kota, który zapewnia możliwość chodzenia po ścianach. Każdy z nich posiada swoje unikatowe odgłosy oraz efekty.

Smutna wiadomość dla kolekcjonerów

Współpraca Duńczyków oraz Japończyków zaowocowała świetnym zestawem… dla dzieci. Tak wiem, że każdy zestaw Lego (no prawie) jest dla dzieci, ale te klocki nie przyniosą radość dorosłym fanom czy to plastiku, czy gier wideo. Lego Super Mario od początku do końca powstało z myślą o najmłodszych użytkownikach. Elementów jest tutaj niewiele i służą głównie jako tor dla naszego klockowego Mariana. Ułożenie z nich jakiejkolwiek widowiskowej dioramy nie jest możliwe, choć znając fanów i tak powstaną albo już powstały prawdziwe cuda. Jednakże przeciętny fan Mario, który chciałby przyozdobić swój kącik gamerski, nie powinien rozważać tego zakupu.

Tutaj głównym czynnikiem jest wyobraźnia. Dzieci spędzają dziesiątki godzin na wymyślaniu różnych tras, wyzwań i zadań do spełnienia. Dorośli szybko się znudzą i łatwo zrozumieją, że wybijanie kosmicznych wyników jest banalnie proste. Wystarczy przez 58 sekund skakać po głowie jednego przeciwnika i na koniec przenieść Mario na metę. Odległość także nie gra roli, więc tak naprawdę z góry zaplanowaną trasę, nawet najbardziej rozbudowaną, można pokonać jednym susem. Dlatego przykro mi hardcorowi gracze, nie macie tutaj realnego wyzwania.

Jednakże jeśli rozważacie zakup tych zestawów dla swoich pociech, to na pewno nie będą one rozczarowane. Figurka Mario wydaje przeróżne dźwięki oraz odgłosy i dla małoletniego będzie ona niezwykle atrakcyjna. Mogę się jeszcze na koniec przyczepić do aplikacji, bo pomimo swoich ogromnych zalet, to ma także wady. Waży sporo (prawie 800 MB) i od nowego roku wielu użytkowników pisało w sieci, że przestała ona działać jak należy oraz że lubi się wieszać. Mniej kreatywne osoby i te, które dopiero zaczynają przygodę z tymi klockami, są całkowicie uzależnione od telefonu, zważywszy na brak papierowej instrukcji.

Masz młodsze rodzeństwo lub swoje pociechy? Wiesz co robić

Lego Super Mario to coś, o czym marzyło wielu fanów hydraulika. Jednakże nie każdy zapewne wyobrażał sobie te zestawy w takiej formie. Dla kolekcjonerów oraz fanów ładnej ozdoby na półce przygotowano odpowiednie produkty. Z tych zestawów najbardziej będą się cieszyć dzieciaki, które będą się przeganiać w wymyślaniu przeróżnych torów przeszkód.

Jak wygląda to cenowo? Cóż podstawowy zestaw, który jest niezbędny ze względu na figurkę Mario, kosztuje około 250 złotych, ale uda się go także dorwać w niższej cenie. Czy to dużo? Jeśli weźmiemy pod uwagę samą ilość klocków (a tych jest niewiele) to tak, ale pamiętajmy, że znajduje się tam napakowaną elektroniką figurka. Nowe ubrania kosztują z reguły w granicach 40 złotych, z kolei dodatkowe elementy cenowo różnią się w zależności od ilości elementów i niektóre mogą kosztować w granicy 350 złotych.

Sami musicie sobie odpowiedzieć czy warto inwestować, jednak moim zdaniem, jak najbardziej! Gdy patrzę na te zestawy, to żałuję, że nie wydano ich w czasach mojego dzieciństwa…ale co tam! I tak się bawię tymi klockami i sprawia mi to masę frajdy! Jeśli chcielibyście kupić serię Lego, która nie znudzi młodych fanów klocków zbyt szybko, to chyba nie musicie dalej szukać.

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *