Kontakt z Geek Nerd

The Elder Scrolls: V miało premierę już ponad 9 lat temu. Od czego czasu solowi fani serii muszą się posiłkować modami. Czy w końcu doczekamy się kontynuacji?

Wielki sukces serii

Seria The Elder Scrolls jest legendarna. Swego czasu trzecia odsłona serii – Morrowind – w 2001 roku postawił poprzeczkę niezwykle wysoko, jeśli chodzi o gry z gatunku cRPG z otwartym światem. Później w blasku chwały seria powróciła w 2006 roku. Dostaliśmy świetnie wyglądający wirtualny świat, który palił komputery. Gracze piali pod samo niebo, a statyczni NPC w końcu zaczęli żyć i mieć swój cykl dobowy. Niestety to także Oblivion zapoczątkował paskudny zwyczaj małych i płatnych DLC. Po tym czasie znów przyszło nam czekać prawie 5 lat.

I nadszedł on, prawdziwy niszczyciel, fenomenalna gra, która do dziś żyje dzięki modom. 11 listopada 2011 roku (piękna data nieprawdaż?) oficjalną premierę miał The Elder Scrolls V: Skyrim. Gra zachwyciła otwartym światem, ogromną swobodą w kreowaniu świata i trzymającą wysoki poziom oprawą audio-wizualną. Co prawda recenzenci i gracze narzekali na sporą ilość bugów, ale z tym modderzy poradzili sobie naprawdę szybko. Minęło długie 9 lat, a po kolejnej odsłonie ani widu, ani słychu. Co robią twórcy do wszystkich smoków Tamriel!?

The Elder Scrolls V: Skyrim
The Elder Scrolls V: Skyrim

Świat Starożytnych Zwojów jako MMO

Najwyraźniej Bethesda słusznie postawiła na The Elder Scrolls Online, które jest fenomenem, jeśli chodzi o gry MMO. Płatne produkcje tego typu muszą zgarnąć sporą ilość graczy na początek i ze wszystkich sił ich utrzymać. Początkowo start TESO był niezbyt… powalający. Producenci jednak nie odpuszczali i stale dopieszczali swój produkt. Dziś święci on swoje tryumf, albowiem gracze chętnie wracają do Tamriel i zostają tam na dłużej. Ostatni dodatek Greymoor przyjął się niezwykle ciepło (powróciliśmy do krainy Skyrim) i wirtualni bosmerzy, argonianie czy wysokie elfy z radością szlachtują wampiry oraz inne szkaradne istoty. Czy przy takim sukcesie istnieje możliwość, że Bethesda wypuści solową część serii?

The Elder Scrolls VI powstanie… kiedyś

W 2018 roku fani wstrzymali oddech. Oto Bethesda wypuszcza teaser szóstej odsłony serii. Emocje sięgnęły zenitu, w karczmach otwierano butelki z winem, a na ulicach masowo zgłaszano kradzież słodkich bułek. Nic dalej nie wiadomo oprócz tego, że wydawca “wciąż planuje produkcję The Elder Scrolls VI”.

Dajemy sobie czas. Wiemy, jaki TES 6 powinien być, a to wymaga czasu, technologii i wielu innych rzeczy, które sprawią, że będziemy zadowoleni z efektów. Ta marka na to zasługuje. – stwierdził Todd Howard w rozmowie z serwisem GameSpot zaraz po zaprezentowaniu teasera.

Dwa lata minęły jak jeden dzień i dalej nie wiemy nic na temat gry. Nie wiadomo, w jakich czasach będzie się rozgrywać czy do jakiej krainy trafimy tym razem. Jednakże w marcu tego roku pojawiły się pewne plotki. Użytkownik o pseudonimie ToddIsMyMom postanowił podzielić się przeciekami na ten temat. Pierwszym serwisem, który je opublikował był Game Rant. Według jego słów trafimy do regionu Wysokiej Skały, jak i sąsiadującego z nim Hammerfell. Na trailerze zaś zobaczyliśmy Yokundę, czyli wyspę, z której pochodzą Redgardzi, obecnie zamieszkujący właśnie Hammerfell. Podtytuł serii ma być Redfall. Powiedział jeszcze, że twórcy planują wprowadzić proceduralnie generowane zadania, ale nie poświęcają temu znaczącej uwagi. Mają być one bardziej dodatkiem niż głównym elementem rozgrywki. A kiedy premiera? Cóż… podobno w okolicach 2025 roku. No to jeszcze całkiem sporo sobie poczekamy…

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *