Kontakt z Geek Nerd

„Cóż może zmienić naturę człowieka?” – Planescape: Torment

UWAGA! WPIS MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Principium

Historia opowiedziana w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju pokazuje, że ludzie od początków kreowania myśli filozoficznej polaryzują każde zjawisko, które są w stanie opisać. Mrok i światłość, życie i śmierć, zbawienie i potępienie – wszystkie te zagadnienia, z natury swojej przeciwne, tworzą konstrukt wiecznej walki dobra ze złem. Ten podstawowy trzon, wzmocniony równie ciekawym rozważaniem na temat nieprzewidywalności skutków podjętych decyzji, tworzy fundament intrygi serialu Dark. Fundament, na którym zbudowano misterną i przemyślaną produkcję.

  

Erit Lux

Dark od pierwszych odcinków tworzy niesamowity klimat – mroczny oraz melancholijny – dzięki zastosowaniu wyblakłych i mdłych kolorów, przez leniwą pracę kamery oraz montaż jak i dobór lokacji (klasyczne, Kingowskie małe miasteczko z wielkim konfliktem w tle).

W wielu odcinkach zastosowano ciekawy zabieg, polegający na podsumowaniu akcji poprzez przedstawienie bohaterów na tle utworów muzycznych. Takie unikatowe rozwiązanie świetnie sprawdza się jako chwila na refleksję i przemyślenie zawiłości fabularnych. Muzyka jest dobrana dobrze ale, moim zdaniem, jest miejscami zbyt ckliwa, co odbiera jej trochę melancholijnego nastroju.

Bohaterowie przemierzają ciemne lasy pełne nieodkrytych, tajemniczych zakamarków, kompleks elektrowni atomowej, rozmawiają w tajemnych, podziemnych lożach oraz własnych domach, które z każdym odcinkiem stają się im coraz bardziej obce. Takie zestawienie miejsc akcji opowiada historię samym tylko tłem działań bohaterów. Umiejscowienie akcji w różnych tłach historycznych pozwoliło wykazać się także scenografom, charakteryzatorom i innym osobom odpowiedzialnym za oddanie uroków przedstawianych lat. Każdy “czas” ma swój charakter, uformowany w najdrobniejszych detalach.

Aktorzy są dobrani do swoich ról bez zarzutu. Na największe brawa zasługuje Carlotta von Falkenhayn, grająca głuchoniemą Elisabeth Doppler. Świetnie poradziła sobie z trudnym zadaniem przeniesienia zachowania osoby głuchoniemej od urodzenia na swoje aktorstwo.

Sic Mundus Creatus Est

Serial zaczyna się według schematu Hitchcocka – od trzęsienia ziemi, a napięcie z każdym odcinkiem rośnie. Główny motyw jest wprowadzony już w pierwszym odcinku pierwszego sezonu (podróże w czasie) i jest realizowany bardzo spójnie. Pomimo, iż występują dobrze znane paradoksy, jakie rodzi to zagadnienie, są one zrobione z dużym wyczuciem i wewnętrzną logiką. Warstwa naukowa nie jest traktowana jako niepotrzebny balast dzięki temu, że wszystkie niuanse fizyczne są przynajmniej powierzchownie osadzone we współczesnej fizyce.

Wątek eksplorowania różnych okresów otworzył przed twórcami ciekawą możliwość przedstawienia drogi, jaką przebywają bohaterowie. Problemy, jakim stawiają czoła, uwiarygodniają ich gwałtowne przemiany. Postacie są autentyczne, nie przerysowane. Pomimo, że oglądanie dziejów kilku rodzin i zawiłych stosunków między nimi panujących może na pierwszy rzut oka wyglądać na podstawę telenoweli, tak w tym przypadku (podobnie jak to było w Grze o tron) taka formuła jest podparta świetnym scenariuszem i wykonaniem.

Serial Dark nie promuje jednego, konkretnego spojrzenia na wydarzenia lecz daje możliwość własnej interpretacji i oceny działań bohaterów. Nie ma klasycznego podziału na dobrych i złych, każdy jest obciążony balastem doświadczeń, z którym mierzy się na swój sposób. Według mnie właśnie ten element jest najmocniejszą stroną całego serialu.

Finis

Żółta peleryna, noszona przez głównego bohatera jest tak charakterystycznym atrybutem, że pojedyncze jego wspomnienie pozwala znowu zanurzyć się w rozmyślaniach o dziejach Jonasa i Marthy. Jest jednym z wielu elementów, które tworzą perfekcyjną układankę jaką niewątpliwie jest serial Dark. Spójność całości wskazuje, iż pomysł na fabułę (od początku do końca… i z powrotem :D) powstał zaraz na początku produkcji. Podział na trzy sezony jest przemyślaną decyzją, dzięki czemu serial nie jest rozwleczony w nieskończoność, chociaż przez to ostatni sezon jest trochę za bardzo ściśnięty i “szybki”.

Powyższa recenzja jest jedynie powierzchownym opisem tego wspaniałego serialu. Planowałem napisać dłuższy tekst, jednak polecam każdemu odkrywanie mrocznego świata Dark samemu. Ta niemieckojęzyczna produkcja w pełni zasługuje na miano jednego z najlepszych serialii dostępnych na platformie Netflix.

Podobno wielkie dobro jest jak woda…

Udostępnij:

author

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *