Kontakt z Geek Nerd

Granie na laptopie od zawsze stanowiło wyzwanie – upakowane w ciasnej obudowie podzespoły grzeją się, hałasują i są mniej wydajne od wersji stacjonarnych. Jakby tego było mało – kosztują więcej. Na szczęście da się znaleźć coś pośrodku.

Jeżeli zapytasz swojego kumpla „od komputerów” o to, jakiego laptopa do gier najlepiej kupić, prawdopodobnie odpowie Ci, że ŻADNEGO. Powód jest bardzo prosty – notebook z mocną kartą graficzną do grania kosztuje czasem jeszcze raz tyle, co jednostka stacjonarna. Do tego pracuje głośniej, grzeje się, a na baterii wytrzymuje godzinę. Ale niektórzy nie mają zbyt wielkiego wyboru. Poza tym różnice wydajności między laptopem, a sprzętem stacjonarnym nie są już tak duże jak jeszcze kilka lat temu. Po prostu: kupując notebooka, musimy się liczyć z pewnymi kompromisami.

A skoro już to sobie ustaliliśmy, należałoby przejść do kolejnej kwestii. Jeśli często podróżujesz, lub mieszkasz w 20-30 metrowej kanciapie bez miejsca na biurko i zestaw 3 monitorów, a lubisz sobie pograć – jesteś wręcz skazany na „gamingowego” laptopa. I kropka. Kiedy już pogodzimy się z tym faktem, możemy przejść do wyboru konkretnego sprzętu.

Odpalamy CoD’a na lapku

Ostatnio miałem okazję przetestować model Lenovo Legion Y530, który swoją premierę miał ponad rok temu i już wtedy uchodził za sprzęt „budżetowy”. Dlatego z dużymi wątpliwościami pobierałem ponad 130 GB danych niezbędnych do uruchomienia najnowszej części Call of Duty: Modern Warfare. Teoretycznie zamontowany w sercu maszyny procesor Intel Core i5-8300H i GeForce GTX 1050 Ti spełniają minimalne wymagania gry, ale wolałbym, żeby rozgrywka była chociaż w miarę płynna. Już na starcie możemy powiedzieć sobie wprost – na ultra się nie pobawimy, ale taka konstrukcja bez większych problemów radzi sobie nawet z najnowszymi produkcjami.

Lenovo oprócz wspomnianego wcześniej combo i5-8300H i GTX 1050 Ti (4 GB VRAM) wpakowało do obudowy 8 GB pamięci RAM oraz dysk SSD o pojemności 256 GB. Jeśli szukamy laptopa do okazjonalnego grania, jest to zarazem minimum jak i optimum. Nowszy procesor czy mocniejsza karta graficzna wywindują cenę laptopa do poziomu 4000-4500 zł, a nie każdy może sobie na to pozwolić. Jeśli zamierzacie polować na Legiona Y530 to polecam jedynie wersję z nieco większym dyskiem – Windows 10 z najnowszymi aktualizacjami i jedna nowa gierka w stylu CoD albo Red Dead Redemption 2 zapycha go w zasadzie od razu.

Piękny, nie bestia

Zacząłem trochę od tyłu, czyli samych możliwości tego komputerka, a przydałoby się napisać nieco o jego wyglądzie i innych dodatkach, które zaserwowało (lub nie) Lenovo. Jeszcze dwa lata temu słysząc „sprzęt dla gracza” oczami wyobraźni widziałem pstrokate (najlepiej czerwone) wykończenia z taniego plastiku, podświetlane diodami LED we wszystkich kolorach tęczy. Producenci wzięli sobie w końcu do serca zasłużoną krytykę, a Legion Y530 jest jednym z pierwszych przedstawicieli „nowej fali” takich rozwiązań stylistycznych, na które da się patrzeć bez chęci wydłubania sobie oczu pierwszym z brzegu ostrym przedmiotem w zasięgu ręki.

Ciemna lekko matowa bryła, która niestety lubi zbierać nasze odciski palców prezentuje się bardzo… biznesowo. Czyli elegancko i bez zbędnych bajerów – jedynie subtelna lampka pod logo przypomina o „gamingowym” charakterze maszyny. Stonowanie widać też w podświetlaniu klawiatury, które ograniczono do jednego koloru – białego. W oczy rzuca się nietypowy system chłodzenia, które wystaje lekko za ekran, nie znajdujący się tym samym na krawędzi obudowy, jak to zwykle w laptopach bywa. Wizualnie nie robi to większej różnicy, ale sprawdza się w praktyce, gdyż Y530 pod obciążeniem wydaje się pracować nieznacznie ciszej i chłodniej niż inne notebooki, których do tej pory używałem.

Cena czyni cuda?

Większość gniazd producent umiejscowił z tyłu obudowy, co ma swoje plusy i ogranicza plątaninę kabli przed nami. Nie zapomniano jednak dodać po jednym gnieździe USB z każdej strony. Z tyłu znajdziemy ich więcej, a także jedno USB typu-C, Mini Display Port, HDMI i gniazdo LAN.

Ekran 15,6 cali o rozdzielczości Full HD nie jest mocarzem jeśli chodzi o jakość obrazu, ale odświeżanie 144 Hz nadrabia w tym przypadku wszelkie inne niedociągnięcia. Takie rozwiązanie sprawdza się idealnie w dynamicznych grach – nawet jeśli podzespoły kompa w niewielu tytułach są w stanie osiągnąć graniczne wartości klatek na sekundę.

Producent chwali się „doskonałym dźwiękiem” wypływającym z zamontowanych w obudowie laptopa głośników. Bądźmy szczerzy – tragedii nie ma, ale nawet nie będąc audiofilem nie trafiłem jeszcze na notebooka, który mógłby pochwalić się chociażby dobrymi głośnikami. Jeśli chcemy sobie pograć czy obejrzeć film, tak czy siak lepszym rozwiązaniem będzie kupienie sobie porządnych słuchawek.

Biorąc pod uwagę cenę nieprzekraczającą 3500 zł, Lenovo Legion Y530 to naprawdę świetna konstrukcja. Za w miarę rozsądne pieniądze nabędziemy porządnego kompa do pracy i grania. Jedyną jego wadą w moim przypadku był umiejscowiony „piętro wyżej” blok numeryczny klawiatury, do którego moje palce nijak nie mogły się przyzwyczaić. Ale ten problem dotyczy w zasadzie tylko księgowych (no i wszystkich osób faktycznie korzystających z bloku numerycznego).


Podsumowanie

Lenovo Legion Y530 to naprawdę dobry sprzęt biorąc pod uwagę cenę do jakości. Jeśli szukamy laptopa do 3500 zł, to recenzowany sprzęt będzie bardzo dobrym wyborem.

OCENA: 8,8

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *