Kontakt z Geek Nerd

Dzisiejszy świat coraz bardziej boi się prawdy i potrafi wykrzywiać obraz, aby zarobić. Niestety te smutne stwierdzenie dotknęło także branży gier wideo. Przyjrzymy się kilku grom osadzonych w II wojnie światowej, gdzie nie ma kobiet cyborgów, grzecznych nazistów czy masę innych głupich elementów.

Call of Duty (teeeee pierwsze odsłony)

Moje pierwsze doświadczenie z historią związane jest ze strzelaniem do Niemców (naziści mieli wolne). Zapewne wiele osób miało podobnie. Pierwsza odsłona jest legendarna. Lądowanie w Normandii, bitwa o Stalingrad czy solowa misja na tamie, którą mieliśmy wysadzić. Choć dzisiaj gra wygląda bardzo ubogo graficznie, tak jest wielka duchem. Chociaż i tutaj wchodzą drobne przekłamania, tak trudno odmówić grze klimatu. Brutalne starcia, ukazanie okrucieństwa i śmierć towarzyszy. Znalazło się także miejsce dla rosyjskiej “litości” dla dezerterów w trakcie bitwy pod Stalingradem. I mało kogo to bolało, gdyż były to fakty. Nie było potrzeby zaczarować rzeczywistości aby nikogo nie urazić.

Call of Duty 2
Call of Duty 2

Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie piąta część serii, gdzie toczymy bój z Japończykami. Scena otwierająca całą kampanię jest mroczna, gdyż zaczynamy jako jeniec i jesteśmy świadkami egzekucji naszego kolegi z oddziału. Później wiele świetnych misji na wyspach Pacyfiku i mroźny front operacji Barbarossa. No i dostaliśmy fenomenalny tryb zombie, w specyficzny sposób łączący wszelkie teorie spiskowe o tajemniczych laboratoriach nazistów.

Szkoda, że następne odsłony serii to jakieś śmieszne karykatury, niestety się sprzedają. Call of Duty: WWII to jakiś żart, pseudo II wojna światowa, która ma niewiele wspólnego z rzeczywistością… czarnoskóre kobiety w SS? Brak swastyk? Tacy nie do końca źli Niemcy w kampanii? Zdecydowanie twórcy coś brali w trakcie tworzenia tej gierki. Finalnie graczy także nie zostało zbyt dużo na serwerach.

Seria Hearts of Iron

Gry strategiczne potrafią sobie nieźle radzić, jeśli chodzi o oddanie realiów wojny. Nie są tak ograniczone, jak FPS, gdzie ktoś może nam zarzucić, że jako Niemiec strzelamy do tych dobrych aliantów. Tutaj możemy grać jako znany akwarelista i realizować wiele ciekawych koncepcji czy pomysłów politycznych. O ostatniej odsłonie napisałem już artykuł, więc zapraszam tutaj.

Hearts of Iron 4
Hearts of Iron 4

Jako strategia z krwi i kości na mapie całego świata, toczymy bardzo dosadnie wojnę światową. Świetne jest to, że gra pozwala SI polecieć po bandzie i możemy zobaczyć takie cuda jak Imperium Dziobaka (faszystowska Australia) czy komunistyczną Wielką Brytanię.

A i jeśli coś było niezgodne z historią to spokojnie. Moderzy już to na pewno poprawili. I to jest kolejne piękno tej serii.

Company of Heroes 2

Klasyczny RTS z małym elementem rozbudowy bazy i zdobywaniem surowców. Jednak głównie kładziono nacisk na walkę. Jednostki mają swoje zalety oraz wady, co wymaga odpowiedniego podejścia w trakcie rozgrywki. Działo przeciwpancerne to kiepski przeciwnik dla mobilnej jednostki piechoty. Chyba że obok zaparkujemy czołg i chłopaki dwa razy się zastanowią nad próbą zlikwidowania nieprzyjacielskiego ostrzału. Druga odsłona rozszerzyła możliwości taktyczne dodając dowódców, którzy mają swoje specjalne zdolności oraz jednostki.

Company of Heroes 2
Company of Heroes 2

Pierwsza odsłona jest niezła, ale to dwójka kupiła mnie swoją świetną kampanią, która aż zabolała naród za wschodniej granicy. Zero grzeczności i absurdów, faktyczny stan rzeczy o tym, jaki szacunek do żołnierza miał Pan Stalin i jego komisarze. Wysyłanie młodych na śmierć, werbowanie kryminalistów, bezwzględna walka z Niemcami, choćby pół kraju miało spłonąć. Jest również polski akcent, gdzie rozgrywamy misję oddziałem AK, a później armia czerwona dziękuje naszym żołnierzom za ciężką walkę. Strzałem w tył głowy. Naturalnie Rosjanom się to wybitnie nie spodobało i gra została zablokowana w Rosji. Prawda w oczy kole?

Blitzkrieg 1 i 2

Blitzkrieg 2
Blitzkrieg 2

Seria Blitzkrieg również dawała sporo radochy i jako RTS z krwi i kości skupiał się na mikrozarządzaniu. Nie mieliśmy tutaj żadnej rozbudowy bazy, a musieliśmy sobie radzić z tym, co mamy. Gra potrafiła być wymagająca i bez odpowiedniej taktyki, szybko zakończymy swoje podboje pola bitwy. Jednostki należy wykorzystywać z rozwagą, bo nigdy nie wiadomo co nas czeka w kolejnych potyczkach.

Ostatnia odsłona miała premierę dwa lata temu i cóż… nie zebrała zbyt pozytywnych opinii, głównie z powodu błędów. Jej cena nie jest wygórowana, ale bardziej przekonują mnie klasyczne odsłony z 2002 i 2003 roku.

Medal of Honor

Upadła już niestety seria, która została pożarta przez chciwość i chęć podążania za nowymi trendami. Szkoda, bo seria była ciekawą odskocznią od Call of Duty. Seria miała swoje wzloty i upadki i najlepszą odsłoną była ta z 2007 roku, czyli Medal of Honor: Airborne. Tam mogliśmy wybrać miejsce, w którym zaczynamy misję dzięki mechanice skoków spadochronowych. Choć seria pod wieloma względami nie dorównywała konkurencji, to miała swoje momenty i miała fanów, którzy uważali ją za lepszą od CoD’a.

Medal of Honor: Airborne
Medal of Honor: Airborne

A później twórcom zachciało się nowoczesnej wojny i seria skonała po cichutku, bo nikogo już nie obchodziła. Dodatkowo odsłona z 2010 roku zaliczyła ogrom krytyki i sprawę sądową. Niektórym osobom nie spodobało się, że w trybie multi można było grać talibami. Głównym głosem w tej sprawie byli przedstawiciele rodzin, którzy stracili kogoś w trakcie misji w Afganistanie.

Ostatnia odsłona z 2013 kolei kłamliwe reklamowana była jednostką GROM i o jej wielkim znaczeniu w trakcie kampanii. Liczne wywiady z członkami słynnej formacji, masę filmów wideo zachwalających obecność komandosów etc. Ostatecznie nasi żołnierze pojawiają się tylko na kilka minut jako wsparcie. Brawo polskie EA za kampanię!

Brothers in Arms

Brothers in Arms
Brothers in Arms

Ta strzelanka z kolei jest wyjątkowa w porównaniu z klasycznymi przedstawicielami swojego gatunku, a to z powodu mechaniki dowodzenia oddziałem. Tutaj nie byliśmy jednoosobową armią, która wysadzała samotnie czołgi, zestrzeliwuje 15 samolotów i ratowała całe natarcie przed załamaniem. Musieliśmy myśleć i odpowiednio planować swoje decyzje. Podejście huzia na wikinga się nie sprawdzi, a przeciwnicy chętnie wykorzystywali nasze błędy. Pomocny był widok z lotu ptaka, dzięki temu mogliśmy odpowiednio przyjrzeć się całemu polu bitwy.

Pomimo że seria zebrała wokół siebie grono fanów, nie stworzono kolejnej odsłony i seria zniknęła wraz z rokiem 2005. Akurat podejście taktyczne w takich klimatach było genialnym rozwiązaniem!

Czy kiedyś to wróci?

Niestety… pewnie nie. Chyba że trendy się zmienią. Obecnie klimatów II wojny światowej trzymają się tylko strategie z nielicznymi wyjątkami wśród FPS-ów np. Day of Infamy czy Battalion 44. Niestety nie są to produkcje tworzone przez duże zespoły i poziomem jakości czy złożoności, nie dorównają grom Triple A. Nadzieja umiera jednak ostatnia i może dostaniemy porządnego FPS-a, który nie będzie miał dziwnej customizacji, zakrzywień historycznych i irytujących mikropłatności… może nawet zagramy po niemieckiej stronie?

Czas płynie, może znów największy konflikt w historii ludzkości stanie się ciekawym tematem do rozważań growych. Gry wideo są na tyle dojrzałym medium, że mogą i chcą pokazywać trudne tematy. I miejmy nadzieję, że będziemy podążać w tym kierunku. Tak gracze jak i twórcy.

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *