Kontakt z Geek Nerd

Jako fan serii Desperados, czekałem z niecierpliwością na trzecią odsłonę. Wydanie gry w klimatach dzikiego zachodu w czasie, gdy wszędzie prym aktualnie wiedzie Red Dead Redemption 2, może wydawać się aktem skrajnego optymizmu – szczególnie, jeśli jest się małym niezależnym studiem, takim jak Mimimi. Jednak co by nie mówić, produkcja dała radę!

Desperados III dzielnie unika porównań z produkcją ze stajni Rockstar, przyjmując radykalnie inne podejście. Tytuł, tak jak poprzednie części serii, koncentruje się na skradaniu i kombinowaniu. To jest właśnie najlepsze w tej serii. Jeśli graliście w poprzednie odsłony, albo chociaż pierwszych Coommandos’ów, to tytuł przypadnie Wam do gustu. Ok, jest ciut łatwiej, niż w starszych produkcjach, jednak produkt ciągle daje dużo frajdy.

Z czym się to je?

W Desperados III wcielamy się w rolę Johna Coopera, twardego bohatera, który wyśmienicie radzi sobie z bronią i nożem. Pierwszy raz poznajemy go na samym starcie jako nastolatka, podczas misji samouczkowej ze swoim tatą. Cooper tropi kogoś o imieniu Frank (początkowo z niewyjaśnionych powodów). Wątek ten prowadzi go po bezprawnych obszarach USA, w tym Kolorado, Luizjanie, Nowym Orleanie, Teksasie czy też Nowym Meksyku. Scenerie te są bardzo ładnie przedstawione. Po drodze spotyka bandę nieudaczników, po czym łączą się w porządny gang – każdy z nich własnymi umiejętnościami.

Na przykład Doc McCoy jest zarówno lekarzem, jak i snajperem. Hector jest podobnym do czołgu indywidualistą, uzbrojonym w przerażającą pułapkę zwierzęcą, przeznaczoną tym razem jednak na ludzi oraz strzelbę, która może zniszczyć kilku wrogów jednocześnie. Kate, która po raz pierwszy ujrzała, jak strzela z własnej strzelby do swojego skorumpowanego ukochanego, może natomiast tymczasowo oślepiać wrogów butelkami perfum, ubierać przebrania i władać krótkostrzelnym, ale prawie bezgłośnym pistoletem typu derringer.

Jednak chyba najlepszą z nich jest Isabelle, której umiejętności voodoo pozwalają jej przejąć kontrolę nad wrogami a tym samym związać ich razem specjalnym czarem, który sprawia, że to co się stanie z jednym, dotknie również reszty.

Podobnie jak w poprzednich odsłonach serii czy innych grach tego typu, rozgrywka polega na przebijaniu się przez ogromną liczbę irytująco spostrzegawczych wrogów. Praca zespołowa ma ogromne znaczenie tutaj – jeśli, powiedzmy, zostaniesz zauważony podczas ciągnięcia martwego ciała, aby ukryć je w krzakach, zostaną wezwane posiłki, a większość twojego gangu może przyjąć tylko kilka strzałów na siebie, zanim umrą. Dlatego trzeba czasem pomyśleć i kombinować. To jest w grach tego typu właśnie najlepsze! No i to jedna z tych produkcji, gdzie najlepiej często zapisywać swoją rozgrywkę.

Zróżnicowana rozgrywka

Oprócz całkowicie urzekającej fabuły, Desperados III jest pełen sprytnie umiejscowionych akcentów, które utrzymują świeżość rozgrywki przez całą podróż Coopera. Podczas gry uświadczymy różnych ciekawych retrospekcji, a misje są przyjemnie zróżnicowane, takie jak chociażby obrona rancza Kate przed atakiem rabusiów, wysadzenie mostu lub rozpoczęcie pracy detektywistycznej w Nowym Orleanie. Niektórzy wrogowie są tak mocni, że tylko Hector może ich pokonać jednym ciosem – jeśli nie ma go w pobliżu, wymagane jest zaplanowanie całej akcji.

Desperados III ma świetny silnik zatytułowany Showdown Mode, który wstrzymuje grę, gdy planujesz akcję dla każdego członka drużyny – opanowanie tego jest kluczowe, gdy walczysz z grupą wrogów, którzy nigdy nie spuszczają się z oczu. W rzeczywistości produkcja byłby prawie niemożliwa do ukończenia bez tego trybu. To satysfakcjonująca, trudna gra, lecz (jak wspominałem kilka razy), to w tego typu produkcjach jest najlepsze. Oczywiście trójka, jest znacznie łatwiejsza od poprzednich części. Wydaje mi się, że to z powodu wydania produktu również na konsole.

Sztuczna inteligencja też jest dobrze stworzona. Podczas gdy wrogowie chodzą określonymi ścieżkami, których pasuje się czasem nauczyć, to gdy nas zauważą szybko się zbierają i wzywają posiłki. Tak samo sytuacja wygląda, gdy przeciwnicy znajdą jakieś ślady zbrodni typu martwe ciało.

Desperados III sprawia również najwięcej frajdy, gdy kombinujesz z ciekawymi sposobami na zabicie wrogów – na przykład rzucanie monetą w konia, gdy idzie za nim strażnik, zachęcając typ samym zwierzę do mocnego kopnięcia tylnymi nogami. Piękna sprawa.

Bardzo dobra gra

To, co dla niektórych może wyglądać staroświecko, jest naprawdę świetną rozrywką. Kocham serię Desperados tak samo jak uwielbiałem grać w stare Commandosy. Jeśli nie lubisz gier izometrycznych, spróbuj jakoś się przekonać chociaż dla samej historii i frajdy płynącej z rozgrywki, a szczególnie dla klimatu – pięknego klimatu dzikiego zachodu. Polecam serdecznie produkcję, nie tylko jako fan serii, ale po prostu jako gracz.


OCENA: 8,6


Grę kupimy tanio na GOG.com:
Desperdos III: Digital Deluxe Edition

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *