Kontakt z Geek Nerd

Uwielbiam czytać rożne wspomnienia i biografie znanych ludzi, szczególnie, jeśli tych podziwiałem. Jestem fanem firmy Apple i jej twórcy, Steve’a Jobsa. Nie był może przyjacielskim człowiekiem, jednak nie można mu odmówić tego, że stworzył naprawdę wybitne imperium. Co ciekawego ma do powiedzenia jego córka?

UWAGA! WPIS MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

O tak! Jak mogliście przeczytać wyżej. Lubię czytać wspomnienia ludzi. Jednak bardzo nie lubię czytać tych retrospekcji, w których autor w pewnym rodzaju błaga o litość lub chwali się, starając wybić się tym samym na czyjejś pozycji. Niestety Lisa Brennan-Jobs robi obie te rzeczy. Nie zrozumcie mnie źle, książka jest świetnie napisana. Autorka pisze bardzo dobrze, opisowo i angażując czytelnika. Książkę czyta się przyjemnie i szybko. Inaczej po prostu nie byłbym w stanie znieść tej pozycji. Po prostu autorka stara się brać czytelnika właśnie na litość, często przytaczając różne bzdury.

Lisa Brennan-Jobs

Płotka powiada o dzieciństwie Lisy i jej związku z często nieobecnym w tamtych czasach ojcem, Steve’em Jobsem. Nic dziwnego przecież, że nie był materiałem na Ojca Roku. Co by nie mówić, może nie zawsze był w pobliżu, gdy była młoda, jednak nie był jakimś okropnym potworem, którym często chciał być w oczach innych, a w jaki niektóre media go pokazują aktualnie. Przynajmniej dla mnie jej dzieciństwo (a czytałem i oglądałem wiele dokumentów na temat tej rodziny) wydawało się raczej normalne i łatwe, czasami nawet godne pozazdroszczenia. Jasne! Rozumiem. To nie jest fajne uczucie, gdy cały czas musisz się martwić i rozmyślać o tym, że może twój ojciec cię nie kocha i ma totalnie w dupie. I oczywiście współczuję jej jako dziecku, którym wtedy była, że ​​często czuła się przez niego nie kochana. No ale to są jej odczucia.

Nie była jednak wykorzystywana fizycznie ani seksualnie. Nie była również bita ani w żaden sposób krzywdzona fizycznie. Była kochana przez rodziców, nigdy nie była bezdomna, nie brakowało jej żadnej opieki, nie chodziła głodna spać i miała się w co ubrać. Czy jej dzieciństwo było idealne? Nie, jestem pewien, że nie było. Nie było jednak traumatyczne, niebezpieczne ani nawet szczególnie smutne, a litowanie się nad nią jest trochę irytujące. Gdyby nadal była dzieckiem, byłoby mi jej wtedy tylko żal. MOŻE. Ponieważ jestem pewien, że ciężko jest być dzieckiem, bez względu na to, jakie jest twoje dzieciństwo. Jednak jako osoba dorosła, pani Brennan-Jobs musi się dobrze rozejrzeć, a następnie wybrać jedno z wielu innych wspomnień, tych radosnych i zdać sobie sprawę, że nie tylko ona była w pełni szczęśliwa jako dziecko. Z mojego punktu widzenia, jej dzieciństwo było całkiem przyjemne.

Steve i Lisa | Archiwum prywatne
Steve i Lisa | Archiwum prywatne

Jednak no nie mogę znieść ludzi, którzy chcą zawsze stać się ofiarą, tylko po to, aby zyskać litość i uwagę. Jestem bardzo współczującą osobą. Naprawdę! Jednak moja empatia słabnie, gdy czuję, że jestem manipulowany, aby tą litość okazać i zaoferować tym samym pomoc. Tak właśnie czułem się często podczas czytania tej pozycji – że byłem zmanipulowany. Czuję też, że autorka jednocześnie chwaliła się, że jej ojcem jest nie kto inny, jak sam Steve Jobs, czyli fakt, że miała słynnego i bogatego tatusia. Wspominała tam o markowych ubraniach, które jej kupował i innych drogich rzeczach. Chociaż narzekała również, że nie kupił jej TYLU ubrań, ile ona chciała, ponieważ był… i znów… takim i takim niedobrym ojcem. Przynajmniej według niej. Dużo podobnych idiotyzmów przytacza w tej książce córka Jobsa, jednak nie chce mi się ich wszystkich wymieniać.

Wydanie

Pozycja jest wydana bardzo dobrze. Wydawnictwo Literackie już nas do tego przyzwyczaiło. Gruba oprawa, co dla mnie jak zawsze mocno plusuje oraz oryginalna okładka, którą znajdziemy również w wydaniu też zagranicznym. Nie ma się tutaj do czego przyczepić.

Większości czytelnikom książka ta się spodoba. Głównie tym, którzy chcą przeczytać o tym, co autorka ma do powiedzenia o swoim ojcu. jak powiedziałem powyżej, jest napisane bardzo dobrze, choć momentami strasznie monotonnie. Autorka (a może ghostwritter?) pisze dobrze, a to znacznie podnosi moją ocenę.

Podsumowanie

„Płotka” to pozycja literacka, która wywołuje ogrom wielu emocji. Głównie irytację i gniew przez podejście autorki do całości. Polecam wszystkim, którzy chcieli by uzupełnić swoją wiedzę na temat Jobsa. Ale uwaga, wyznania i nawiązania córki mogą mocno zirytować. Tak jak mnie!

OCENA: 6,7

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *