Kontakt z Geek Nerd

Nie ukrywam, że kiedy usłyszałem zapowiedź Empire of Sin, nastawiłem uszu. Gra od wydawcy Paradox Interactive i do tego studio Johna Romero! Czy to mogło się nie udać?

Brudny biznes

Ameryka początek XX wieku. Europa leczy rozległe rany po I wojnie światowej, a z kolei USA wpadło na genialny pomysł z prohibicją. Obstawiam, że minęły sekundy od ogłoszenia tego pomysłu, gdy już znaleźli się chętni na sprzedaż nielegalnego alkoholu. I tutaj właśnie wkracza mafia w długich płaszczach i stylowych kapeluszach. W przeciwieństwie do innych gier gangsterskich nie gramy ziomalami z ulicy, którzy nie potrafią podnieść spodni na odpowiednią wysokość, ale z mężczyznami i kobietami, którzy z jednej strony potrafią być niezwykle brutalni, ale żyją według swoistych zasad. Trafiamy do Chicago tylko z jednym celem — zostać królem podziemnego świata.

Każdy z wybranych bossów cechuje się indywidualnymi premierami do różnych biznesów oraz posiada swoją wyjątkową zdolność. Ja na początek wybrałem wąsatego meksykanina Salazara. Jego mustache świadczyły, że jest to odpowiedni dżentelmen do działań bojowych. Rozpoczęła się więc moja wędrówka po szczeblach kariery. Jednak może wypadałoby na początku zatrudnić odpowiednich ludzi do brudnej roboty…

Kasa skarbie!

Oczywiście podstawą każdej działalności nawet tej nielegalnej są pieniądze. Na początku musimy zdobyć budynki, aby mieć gdzie ją rozpocząć. Już na wstępie napadamy na pomniejszego gangstera i przejmujemy jego Safehause. Jest to centrum wszelkich operacji oraz nasza forteca. To tam także ukryjemy się w przypadku ataku na naszego bossa, albowiem ilość osób z bronią przekracza obecne dopuszczalne normy antycovidowe w zakładach pracy.

Jednak baza może także produkować alkohol, jednak jej moc przerobowa nie dorównuje porządnym gorzelniom. Dlatego, jeśli chcemy podbić rynek naszymi “nie-w-pełni-legalnymi” trunkami to musimy tworzyć ukryte w piwnicach miejsca produkcji. Jednak co nam po alkoholu, jeśli nie możemy go sprzedawać? Od tego są meliny, choć możemy je ulepszyć, aby były eleganckimi lokalami. To sprawi, że goście z wyższych sfer chętniej nas odwiedzą, a co za tym idzie, zostawią więcej cudownie zielonych dolarów.

Możemy także pobawić się w burdel-ojca/mamę i prowadzić burdele. Są one o tyle wygodne, że do działalności nie potrzebują alkoholu, jednak ten zapewnia im premie w ich cielesnej działalności. Możemy także kusić los, tworząc kasyna. Spokojnie, nie chodzi o to, że nasi podwładni przepuszczą tam choćby własne gatki, ale może się zdarzyć, że któryś z klientów wygra zawrotną sumę, to straci na tym cała okolica. W grze, albowiem poszczególne dzielnice miasta są uznawane za biedne, bogate, zamieszkałe przez klasę średnią etc. i nasze działania mogą mieć wpływ na ten dobrobyt. Ostatnim dostępnym budynkiem jest hotel, który daje premie do zamożności dzielnicy. Naturalnie mieszkańcy bogatej dzielnicy nie będą chcieli pić naszego piwa dziwnego pochodzenia, ale będą żądać pełnoprawnej whisky. I tutaj dochodzi aspekt ulepszania budynków, ale z tym także należy uważać.

Federalni niestety nie śpią i w każdej chwili mogą wpaść z niezapowiedzianą wizytą, zwłaszcza do lokalu, o którym jest głośno na mieście. Mundurowi są jednak łasi na odpowiednie koperty i za pomocą pieniędzy możemy kupić ich lojalność. Możemy nawet uzyskać dostęp do sprzętu dostępnego tylko dla niebieskich. Otwarta wojna z przedstawicielami prawa szybko może się skończyć naszą porażką, więc lepiej dawać w łapę i udawać porządnego obywatela.

XCOM tylko taki z bandytami

Jak już jesteśmy przy ostrym konflikcie z prawem, to warto co nieco opowiedzieć o wymianie uprzejmości z użyciem broni palnej, ewentualnie łomu. Walka mocno stawia na taktykę oraz odpowiedni dobór uzbrojenia bądź zdolności naszych podwładnych. Warto mieć w drużynie snajpera, który potrafi wykończyć oponenta jednym strzałem czy specjalistę od ładunków wybuchowych, bo te zadają porażająco wielkie obrażenia.

Konflikty rozgrywamy w turach (tak to cała zabawa działa w czasie rzeczywistym) i postacie mają po 2 punkty akcji, które zużywają na zdolności, ataki czy ruch po mapie. Warto szukać osłon, bo wystawienie ciała na ołów nie kończy się zbyt dobrze — postacie, które zginą, znikają z rozgrywki na dobre. A księga zawodowców ma ograniczoną pulę. Do tego dochodzą różne animozje między nimi, co powoduje, że nie każda drużyna będzie skuteczna.

Do tego dochodzi dobór odpowiedniej broni, mamy tutaj klasyczny podział ekwipunku ze względu na kolory. Każdy pokonany boss ma swoją wyjątkową broń i warto ją zostawić, aby trafiła w ręce odpowiedniego gangstera z naszej rodziny mafijnej. A nasi współpracownicy zamiast doświadczenia nabierają lojalność oraz morale, nowe zdolności nabywają z czasem.

Ty mi rzucasz wyzwanie?!

Prędzej czy później rozmowy dyplomatyczne pomiędzy poszczególnymi bossami nie pójdą zbyt dobrze i dojdzie do otwartego konfliktu. Śmierć naszego przeciwnika oznacza, że przejmujemy jego całą działalność oraz dobytek. Twórcy mieli w założeniu chyba powolną wojnę i przejmowanie poszczególnych dzielnic. W praktyce najlepiej przenieść się pod siedzibę przeciwnika wywołać wojnę i wejść do jego siedziby. W ten sposób przejmujemy jego wszystkie budynki. Oczywiście walka nie jest prosta i wymaga posiadania odpowiedniej drużyny.

Rzecz jasna możemy także wziąć pod opiekę co słabszych liderów i żądać comiesięcznej kasy za ochronę. To dobry sposób dorabiania sobie, gdy mamy już na tyle duże siły, że możemy likwidować poszczególnych wrogów, jednocześnie osłabiając finansowo kolejnych.

W przypadku, gdy siedziba przeciwnika jest zbyt pilnie strzeżona, zawsze zostaje partyzantka i niszczenie źródeł jego finansowania. W ten sposób prędzej czy później straci on możliwości utrzymywania dużej ilości zbirów. W międzyczasie możemy wykonywać zadania rozsiane po mapie. Od wymuszenia haraczu, po obicie komuś twarzy ciężkim narzędziem — rozpiętość działalności jest całkiem spora.

Prohibicja mocno wpływa na interesy

Niestety najnowsze dzieło studia Romero Games nie jest idealne. Atak klonów jest tutaj normą (praktycznie widzimy tych samych przeciwników), zdarzają się także błędy czy glitche graficzne. Jednak ten wydawca jest znany z tego, że łatwo nie odpuszcza swoim produkcjom, więc w ciągu najbliższych tygodni gra na pewno zostanie załatana. Pojawiły się także informacje o nadchodzących DLC, więc można się spodziewać, że zawartość zostanie znacznie rozbudowa.

Nie da się jednak ukryć, że Empire of Sin to całkiem przyjemna strategia z walką podzieloną na tury. Grafika nie powala, ale jest na przyzwoitym poziomie, gorzej z animacjami. Jednak muzyka… to miód na uszy dla każdego, kto lubi stare klimaty. A teraz wybaczcie, ale muszę przypilnować interesów… i odwiedzić jednego bossa.

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *