Kontakt z Geek Nerd

Gwiezdne Wojny to seria, która zasługuje na dziesiątki, a może setki gier wideo. Ogrom świata, dziesiątki ciekawych postaci i uniwersum kochane przez miliony. Jednakże przez względy licencji musimy zadowalać się pojedynczymi produkcjami. Czy Star Wars Squadrons jest godne uwagi fana?

Dobrzy rebelianci i źli imperialni?

Fabuła jest tak prosta, jak tylko może — stajemy po obu stronach barykady i toczymy boje w imię wyższego celu. Do wyboru wyzwolenie galaktyki albo jej dalszy ucisk. Misje są podzielone i możemy wrócić do wybranych w dowolnym momencie. Znalazło się nawet miejsce na delikatny system customizacji głównych bohaterów. Historia jest momentami niezła, ale nie mamy tutaj wyżyn fabularnych. Od prosta historia ze standardowymi postaciami jako zapychacz dla treningu przed grą multiplayer. W sumie to zabawne, że po obu stronach dostajemy się do “elitarnych jednostek” a na każdym kroku gra uczy nas jak obsługiwać nasz myśliwiec.

Fabuła jest wypełniona masą nawiązań do oryginału i nawet nie stara się tego ukrywać. A tu wspomnienie o pewnym Skywalkerze, a tutaj mamy wspomnienie o jednej z bohaterek serialu Rebelianci (z którą później nawet rozmawiamy!). Dla uszów fana to miłe zabiegi. Poza tym mamy trochę dialogów z członkami naszych oddziałów pomiędzy misjami, aby ich lepiej poznać. Co do samej treści naszych zadań bojowych to zwykle się nie nudzimy. Tutaj ratujemy jakichś uchodźców, tutaj ukradniemy statek nieprzyjaciela, a teraz atakujemy stocznię. Niestety w moim uznaniu fabuła nie jest ani dobra, ani zła. Po prostu jest.

Wskakuj za stery!

Jak zapewne domyśliłeś się szanowny czytelniku, że w grze latamy myśliwcami. Mamy 4 różne modele do wyboru (pojazdy Republiki i Imperium różnią się nieznacznie) a każdy z nich odgrywa odmienną rolę na polu bitwy. To sprawia, że w trakcie rozgrywki w grze wieloosobowej szybko znajdziemy nasz ulubiony wariat. Różnica pomiędzy nimi jest bardzo odczuwalna. Mi osobiście przypadł do gustu imperialny TIE Reaper służący jako wsparcie.

Do tego dochodzi możliwość personalizacji myśliwca od kwestii kosmetycznych po ekwipunek bojowy. Miny, droidy naprawcze, torpedy — dobór pod nasz styl rozgrywki trochę zajmie. W trakcie rozgrywki przeciwko graczom zdobywamy zasoby, które umożliwiają nam zakup kolejnych ulepszeń oraz ozdób. Samo sterowanie jest przyjemne i całkiem intuicyjne. Latanie sprawia masę radości, jednak trudniejsze manewry z użyciem myszki wymagają nie lada “śmigania” po podkładce.

Ciekawą mechaniką jest zarządzanie energią w naszej maszynie. Podstawowy poziom jest wyrównany między napęd, uzbrojenie oraz osłony. Jednakże w trakcie walki przekaz energii we wskazane miejsce, powoduje minimalną pracę pozostałych. To bardzo fajny element, gdy np. ścigamy przeciwnika i jednym ruchem doładowujemy lasery, aby zmienić go w gwiezdny pył.

Piękno stworzone pod VR

Zdecydowanie najlepszym elementem tej gry jest grafika. Wygląda świetnie, a sama gra zaskakuje (pozytywnie!) optymalizacją na komputerach osobistych. Kokpit oraz sam statek jest pełen detali. Sterowanie kamerą ewidentnie jednak zostało stworzone pod wirtualną rzeczywistość. Nawet system poruszania w hangarze polega na tym, że klikamy na drzwi pomieszczenia, do którego chcemy się udać bądź aktywujemy daną postać.

Od strony dźwiękowej także nie jest źle. Znajome odgłosy maszyn, wybuchy, przelatujący wokół przeciwniki czy awaryjne “pikanie” naszych oprzyrządowań, gdy oberwiemy kilkanaście strzałów z lasera. Koneserzy wzrokowi oraz słuchowi będą mieli co tutaj podziwiać. O ile mają zestaw do VR.

Zaburzenia mocy wyczuwam

Star Wars Squadrons nie znajdzie się na dłużej w moim sercu (a tym bardziej na dysku), albowiem po kilku godzinach z grą, widzimy już wszystko. Progres w rozgrywce wieloosobowej nie jest zbyt rozbudowany i po kilku meczach zakupiłem interesujące mnie ozdoby do kokpitu oraz ulepszenia do myśliwca. Naturalnie, jeśli czujecie potrzebę odblokowania wszystkiego, to pewnie spędzicie tam dużo więcej czasu niż ja. Gra nie jest także wolna od błędów. Kilka razy misje zawieszały mi komputer i wywalały mnie do pulpitu. Niejednokrotnie nie zaliczało mi celów misji albo moje strzały nie trafiały w cel (snajperem nie jestem, ale żeby nie trafiać w prawie 2-kilometrowego niszczyciela?)

Dla samej fabuły nie warto kupować tej gry — to tylko pretekst do nauk igracza podstawowych elementów interfejsu oraz technik walki. Nie zaskakuje, nie posiada zapadających w pamięć fabuły. Ot taki smaczek dla zagorzałych fanów. Samo latanie jest niezwykle przyjemne, ale wymaga odpowiedniego przyzwyczajenia. Mamy tutaj wszak do czynienia z typową produkcją zręcznościową. Nie zostaniecie asem lotnictwa w ciągu kilku rozgrywek, choć pewnie uda wam się zestrzelić kilku przeciwników. Zastanawiam się jak długo, przeżyje rozgrywka przez internet. Brak DLC, wciąż utrzymujące się problemy techniczne (przenikanie się tekstur, system kolizji czy wieszanie samej gry) oraz uboga ilość trybów spowoduje, że nie wróżę długiej przyszłości. Dlatego osobiście wam zalecam, że jeśli macie ochotę na tę produkcję, to lepiej nabyć ją jak najszybciej — póki jest z kim grać.

Dla osób, które mają dusze pilota

Producent w jednym z wywiadów uciął spekulacje na temat ewentualnych DLC do Star Wars Squadrons. To oznacza, że o dziwo otrzymujemy pełną grę, skończoną od A do Z (co jest zaskakujące w dzisiejszych czasach). Szczerze nie widzę powodu, aby ktokolwiek, kto nie lubi zręcznościowych symulatorów bądź nie jest fanatykiem Tie Fighterów czy X-wingów miał powód, aby kupić tę grę. Jest ona skierowana właśnie do tych dwóch grup i wątpię, aby osoba świeża mogła się przekonać do takiej formy zabawy.

Jednakże z drugiej strony to tytuł idealny do zapoznania się z tym gatunkiem (zwłaszcza jak się jest fanem Star Wars). Przyjemna oprawa, proste i intuicyjne sterowanie oraz fabułę, w której trakcie uczymy się podstaw rozgrywki. Nie jest to jednak gra wybitna, więc nie spodziewajcie się dziesiątek godzin spędzonych za sterami myśliwca. Chyba że wciągnie was tryb wieloosobowy. Póki jeszcze działa.

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *