Kontakt z Geek Nerd

Children of Morta jest jedną z najgłośniejszych gier ubiegłego roku. Osobiście przez dłuższy czas nie byłam do niej przekonana. Nie lubię losowo generowanych lochów. Nie cierpię ciągle umierać i zaczynać wszystko od początku. W końcu jednak zostałam namówiona przez znajomych, aby sięgnąć po ten roguelike’owy RPG. Warto było? Jeszcze jak!

Razem przeciwko Zepsuciu

W Children of Morta poznajemy historię rodu Bergsonów, od pokoleń mieszkających w cieniu tytułowej góry Morta, której strzegą przed siłami nieczystymi. Pewnego dnia do ich przepięknej krainy przedostają się mroczne moce. Zepsucie zaczyna powoli wyniszczać florę i faunę, a także zatruwać samych strażników góry. Rodzina musi ponownie się zjednoczyć, aby wspólnie stawić czoło nadciągającemu zagrożeniu.

Klasyka w nowym wydaniu

Children of Morta to rougelike’owa produkcja stworzona przez niezależnych twórców z Dark Mage i wydana przez polskie studio 11 bit Studios. Zapewne wiele graczy kojarzy ich dzięki takim hitowym tytułom, jak: This War of Mine, Moonlighter czy Frostpunk. Tym razem pokusili się oni o pixelowy RPG. Czy i tym razem trafili w dziesiątkę?

Gra ukazała się w 2019 roku i szybko została okrzyknięta najlepszym roguelike roku. Wydana na komputery osobiste, a następnie na PlayStation 4, Xbox One oraz Nintendo Switch podbiła serca wielu graczy na całym świecie. Czemu zawdzięcza ten sukces? Przede wszystkim dzięki baśniowemu i zarazem literackiemu sposobowi przedstawia nam losów rodziny Bergsonów. Twórcy sporo czerpali z innych tytułów RPG, jednak w swojej grze wprowadzili wiele elementów przygodówki, przez co Children of Morta wyróżnia się na tle innych produkcji.

Poznajcie rodzinę Bergsonów

W Children of Morta otrzymujemy siedmiu grywalnych bohaterów, których odblokowujemy wraz z rozwojem fabuły. Na samym początku dostajemy do dyspozycji głowę rodziny, czyli Johna. Uzbrojony w miecz i tarczę jako pierwszy wyrusza w teren, aby stawić czoło Zepsuciu. Dołącza do niego jego córka, Linda. To zwinna dziewczyna posługująca się łukiem. Kolejnymi postaciami są: synowie – Kevin uzbrojony w sztylety, oraz Mark preferujący walkę wręcz. Nieco później pojawia się najmłodsza z rodu, Lucy i kolejni członkowie rodziny.

Każdy z bohaterów posiada inne uzbrojenie i umiejętności. Różnice wynikają między innymi z szybkości poruszania się, zwinności, czy przypisanych zdolności. Co ciekawe, nie da się grać tylko jedną postacią. Twórcy dodali do gry mały haczyk, a mianowicie zmęczenie bohatera. Jeżeli kilka razy pod rząd wybierzemy tą samą postać, w końcu zacznie ona ulegać “wyniszczeniu zepsuciem”. W konsekwencji będzie ona słabsza i szybko zginie w kolejnej turze. Dlatego warto nieustannie zmieniać bohaterów i rozwijać ich indywidualne drzewka skili. Ogromnym plusem jest za to element wspólny ulepszeń dla Bergsonów. Każdy członek rodziny po zdobyciu określonej liczby punktów doświadczenia, udostępnia specjalne cechy, które wpływają na wszystkich.

Przed wyruszeniem w drogę należy… uzbroić drużynę

Naszym celem jest dotarcie do świątyni Rei, ukrytej we wnętrzu góry Morta. Najpierw jednak musimy uwolnić i sprowadzić do podziemi swojego domu duchy przedwiecznych bogów oraz poznać genezę straszliwych wydarzeń. Jednak w zawiłych tunelach czekają na nas armie różnych potworów – od pająków, łuczników, trolli z pałami po stwory wydobywające się z Zepsucia. W ich pokonaniu pomagają nam znalezione po drodze talizmany mocy, runy ulepszające zdolności naszych postaci, czy przeróżne artefakty. W czasie wędrówki natkniemy się także na obeliska zawierające błogosławieństwa działające w określonym czasie.

Dodatkowo w domu Bergsonów znajduje się warsztat wujka, w którym możemy usprawniać naszych bohaterów poprzez zwiększenie im wytrzymałości, mocy zadawanych ciosów, czy żywotności. Jednak Ben nie pracuje za darmo. Trzeba mu zapłacić odpowiednią liczbą Morvy, która jest walutą w tej grze. Pieniądze zdobywamy podczas przeczesywania lokacji i zabijania przeciwników. Swoją pracownię ma także babcia Margaret, która korzystając z Księgi Rei (oczywiście nie za darmo!) dodaje premie do zdobywanego doświadczenia i bonusów.

W Children of Morta można grać samotnie, albo z towarzyszem. Akurat wybrałam rozgrywkę na Nintendo Switch, a że w moim najbliższym otoczeniu nikt nie ma tej konsoli, to musiałam samotnie przeczesywać tunele. Wierzcie mi, nie jest łatwo grać w ten tytuł solo. O ile nacierające hordy wrogów z czasem nie stanowiły dla mnie większych problemów, tak bossy to inna sprawa. Dopiero z dobrze rozwiniętymi postaciami udawało mi się pokonywać tych najcięższych przeciwników – za dwudziestym, trzydziestym razem.

Wizualna uczta

Wizualnie Children of Morta przypomina gry z końca lat 80. czy początku 90. Widać tu ogromną dbałość o detale i niebywały talent grafików. Dom Bergsonów pełen jest szczegółów i animowanych postaci wykonujących codzienne czynności. W poszczególnych pomieszczeniach można dojrzeć dywany w skomplikowane ornamenty, meble w niesamowite zdobienia czy przeróżne pamiątki zdobywane w czasie kolejnych wypraw i inne cieszące oczy detale. Zachwycają również podziemne tunele, gdzie spędzamy mnóstwo czasu. Ataki specjalne, smugi od poszczególnych natarć, czy wyzwalane błyskawice – wszystko to prezentuje się barwnie i dynamicznie. Do tego całość jest fenomenalnie oświetlona ciepłymi kolorami. Bez wahania mogę powiedzieć, że jest to jedna z najpiękniejszych produkcji tego typu, w jakie przyszło mi zagrać.

Nie wolno oczywiście zapomnieć o wisience na torcie, którym jest głos lektora. Całą historię opowiada nam jedna osoba będąca przewodnikiem w grze (nie usłyszymy więc poszczególnych bohaterów). Lektor w doskonały sposób buduje napięcie w grze, a jego ciepły i przyjemny głos sprawia wrażenie, jakbyśmy słuchali opowieści snutej przez dziadka. Narracja i sposób jej prowadzenia to kolejny element Children of Morta, który szalenie mi się podoba. Do tego delikatna ścieżka dźwiękowa, która idealnie zgrywa się z przedstawioną historią i w żaden sposób nie irytuje gracza podczas licznych godzin spędzanych w podziemnych tunelach.

Charytatywne DLC

Children of Morta od dnia premiery jest stale rozwijane za pomocą darmowych aktualizacji. W sierpniu tego roku do sprzedaży trafiło pierwsze płatne rozszerzenie zatytułowane Paws and Claws, obok którego żaden gracz (a już w ogóle wielbiciel tej rozgrywki) nie może przejść obojętnie. Dodatek kosztuje niecałe 15 złotych, a cały dochód zostanie przekazany na rzecz światowej organizacji charytatywnej o nazwie Humane Society International, zajmującej się ochroną zwierząt. 11 bit Studios dzięki charytatywnemu DLC udało się już zebrać ponad 200 tysięcy złotych na pomoc zwierzakom! Gorąco zachęcam was do dołożenia swojej cegiełki. Co otrzymacie w zamian (oprócz satysfakcji ze wsparcia zacnej inicjatywy)?

Dodatek Paws and Claws pozwala graczom na założenie własnego schroniska, w którym możemy opiekować się naszymi futrzanymi przyjaciółmi. Podczas eksploracji podziemnych tuneli znajdujemy jedzenie, którym następnie karmimy zwierzaki. W zamian otrzymujemy specjalne profity, np. dodatkowe punkty doświadczenia, które mogą się okazać niezbędne podczas starć z hordami wrogów. Poza tym obserwujemy, jak rodzina Bergsonów beztrosko spędza czas ze swoimi podopiecznymi. Czy to rzucając im piłkę, czy po prostu tuląc zwierzaki do siebie. Ten widok sprawia, że od razu robi nam się cieplej na serduszku i na chwilę zapominamy o zbliżającym się zagrożeniu.

Czy zdecydujesz się wyruszyć w tę podróż?

Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego typu rozgrywki. Przede wszystkim denerwowało mnie ciągłe umieranie i zaczynanie podróży od nowa (typowy roguelike). Dzięki temu, że w Children of Morta fabuła nie stoi w miejscu, tylko ciągle zmusza gracza do powrotu do podziemnych tuneli, zdecydowałam się dawać tej grze kolejne szanse. W końcu na całego wkręciłam się w tę historię. Z czasem nawet likwidowanie armii wrogów okazało się przyjemne i odprężające dla umysłu, nawet pomimo licznych porażek.

Tak więc Children of Morta wymaga ogromnych pokładów cierpliwości, dużej ilości wolnego czasu i samozaparcia. Jednak ten tytuł to jedna wielka niespodzianka. Mnie osobiście ta pixel artowa rozgrywka zaskoczyła dojrzałą, ciepłą opowieścią z dopracowanym gameplayem. Zdecydowanie polecam Waszej uwadze!

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *