Kontakt z Geek Nerd

Uniwersum Wiedźmina rozrasta się aż miło patrzeć. Są książki, gry, karcianka, nadciąga serial od Netflixa, no i mamy też komiksy, stare, jak i nową amerykańską serię pisaną przez Paula Tobina. I to właśnie trzeci, najnowszy tom przygód wiedźmina Geralta z tego cyklu zrecenzuję.

Tym razem naszemu zabójcy potworów towarzyszą Ciri i Yennefer, a cała przygoda mocno nawiązuje do pierwszego opowiadania Andrzeja Sapkowskiego. Czy to się udało?

Czas na przygodę

Akcja komiksu to swego rodzaju spin-off wszystkiego, co do tej pory mogliśmy przeczytać i zobaczyć. Geralt i Ciri jeżdżą po świecie i szukają dobrze płatnych zleceń, co by zimą nie przymierać z głodu. Tym razem trafili do Novigradu, gdzie Merwina, właścicielka miejscowej luksusowej łaźni, poszukuje ochotnika do zgładzenia strzygi, która grasuje nocami po ulicach miasta i sieje strach wśród niewinnego pospólstwa. Ciri, jak to Ciri, rwie się rękoma i nogami do wykonania zadania, jednak Geralt jest sceptycznie nastawiony, wszak już raz zmierzył się ze strzygą.

No i właśnie, Klątwa Kruków to połowicznie przedstawienie w rysunkowej formie opowiadania Wiedźmin. Całość została zrealizowana w jako wspomnienia, które Geralt przedstawia Ciri. Podczas opowiadania jej, dlaczego nie wolno bagatelizować potwora, jak z nią walczyć i co podczas tej walki należy czynić, zostają nam pokazane kadry z pierwszego opowiadania Sapkowskiego. Druga część komiksu to przygotowania naszych bohaterów do pokonania tej właściwej, nowej strzygi, ich rozterki oraz zwroty akcji.

Mogłoby się wydawać, że  już to czytaliśmy. Tak, czytaliśmy, jednak ta druga historia jest naprawdę ciekawa i ja jako odbiorca bardzo chciałem poznać jej zwieńczenie. Wspomnienia Geralta na temat jego dawnego zlecenia były dla mnie miłym dodatkiem, który dosyć ciekawie uzupełniał całość. Niby swego rodzaju zapchajdziura, ale fajnie zrealizowana.

Graficznie trochę lepiej

Jeśli czytaliście dwa poprzednie tomy tej serii, to zapewne macie takie zdanie jak większość – kreska jest fatalna. Dwa poprzednie tomy były ilustrowane przez Joego Querio i nie były zachwycające. Kreska byle jaka, niechlujna, modele postaci niewyraźne, ot naciapane, aby było coś w kadrach dodane do tekstu. Klątwę Kruków ilustruje polski artysta, Piotr Kowalski. Ilustracje zostały przez niego poprawione, jednak styl kreski poprzednich części jest zachowany prawie w całości. To duży minus.

Plusem grafik w każdej części serii jest klimat: mroczna i szaro-bura kolorystyka jest bardzo fajnie zrobiona przez co mocno przypadła mi do gustu. No ale to świat Wiedźmina, inaczej przecież być nie mogło, i za to należy się plus, za oddanie całego nastroju.

Okładka jest zrobiona starannie: lepiej niż w pierwszej części, ale już gorzej niż w drugiej.

Czy chcę więcej tej serii?

Powiem tak: jeśli ukażą się kolejne komiksy spod pióra amerykańskiego pisarza, będzie fajnie, jeśli nie zostaną wydane, nie będzie mi jakoś specjalnie smutno. Jestem fanem Wiedźmina na każdej płaszczyźnie. Kocham prozę stworzoną przez Sapkowskiego, uwielbiam gry, nawet polski serial dało się kiedyś obejrzeć. Komiksy również polubiłem, ale nie tak bardzo, aby za nimi tęsknić.

Dlaczego nawiązałem do tego, że jestem fanem? Dlatego, że Klątwa Kruków, jak i poprzednie komiksy z tej serii, przypadną do gustu tylko zagorzałym fanom, wszak są, śmiem twierdzić, tworzone specjalnie dla nich.

Podsumowanie

Komiks Wiedźmin. Klątwa Kruków to dla mnie, jako fana wiedźmina Geralta, dobra przygoda na pół godziny. Ciekaw byłem, jak cała historia się zakończy, a to duży plus. Jeśli tak jak ja lubicie ten świat, to przeczytajcie, jeśli nie, no to znacie odpowiedź.

OCENA: 6,6

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *