Kontakt z Geek Nerd

Shadow of The Tomb Raider to jak dotąd najmroczniejsza i najbardziej brutalna gra z serii. Czy warto zagłębić się w świat peruwiańskiej dżungli? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ spędziłem tam sporo godzin na plądrowaniu grobowców oraz walce z żołnierzami Trinity.

UWAGA! WPIS MOŻE ZAWIERAĆ SPOILERY

Recenzowana produkcja jest ostatnią z odświeżonej trylogii, skupiającej się na początkach kariery panny Croft. Część ta oferuje nam świetne elementy z grobowcami, czyli to, na co czekało większość fanów serii. Całość jest prowadzona w mocno mrocznym klimacie – od samego początku do końca. Crystal Dynamics naprawdę dopracował całą formułę Tomb Raider, tworząc idealną mieszanką hollywoodzkich opowieści, niebezpiecznych zagadek oraz śmiercionośnej walki.

Ohh, i znów dżungla i znów się ubrudzę…
Ohh, i znów dżungla i znów się ubrudzę…

Waleczna pani archeolog

Lara Croft, która pojawia się w Shadow of the Tomb Raider, ma za sobą wiele odkryć, straciła sporo przyjaciół i zabiła niezliczone ilości żywych istot. Dużo czasu zajęło, aby postać dotarła do tego właśnie punktu. Jej doświadczenie zmieniło ją w zatwardziałą, obsesyjną i samolubną osobę. Dotarła do prawdziwej formy kolonizatora, zdeterminowana, aby zdobyć to, czego pożąda. Ślepa na obrażenia zadawane jej przez złoczyńców i w dużej mierze odpychająca troskę ze strony jej sympatycznego partnera Jonaha.

Panna Croft to teraz waleczna dziewczyna, mocno zahartowana. Walczy i ukrywa się niczym Predator. Nowe elementy mechaniki pozwalają jej na przykład umazać się błotem, po to, aby nie została namierzona przez wrogie jednostki. Dodatkowo otrzymuje kilka ciekawych zmysłów, które pomagają w eksploracji świata oraz walce z żołnierzami Trinity i dzikimi zwierzętami. Poza wspomnianym błotem, ukryć możemy się również na drzewach oraz w różnego rodzaju roślinności, co daje nam możliwość w cichy sposób eliminować wrogie jednostki. Nie zawsze się to udaje, bo czasami podczas takiej cichej egzekucji możemy zostać zauważeni. Wtedy zaczyna się już jatka, jednak jeśli uda się nam zniknąć z pola widzenia naszych wrogów, to ponownie możemy się ukryć.

Assasin’s Lara Croft
Assasin’s Lara Croft

Duży nacisk kładzie się na te nowe umiejętności, ponieważ podpowiedzi w całej grze będą nieustannie przypominać nam, że możemy to tak i tak rozwiązać przy użyciu takie albo takiego klawisza. Często te podpowiedzi są mocno irytujące. Sam połowę gry przeszedłem bez wykorzystywania części umiejętności. Nie zrozumcie mnie źle, sprawdzałem ich możliwości, jednak były mi po prostu zbędne. Podczas gdy rozbudowany zestaw umiejętności daje naszej postaci więcej opcji, aby śmiało i spokojnie polować na wszystko co się porusza na mapie, uwydatniają się niestety przez to również niespójności w logice naszych wrogów oraz ograniczenia stosunkowo nie wyszukanej mechaniki gry.

Dźwięk nadal nie odgrywa istotnej roli w ukrywaniu się. Podczas strzelania do kogoś albo rzucania przedmiotów, które mają zwracać uwagę wrogów, wszystko jest ok. Natomiast przechodzenie przez szeleszczącą roślinność i głośne kroki nie wydają się na nikogo działać, nawet jeśli gra sugeruje, że ktoś nas usłyszy. Podczas cichej eliminacji wrogów, na przykład poprzez zeskoczenie z drzewa na takiego nieboraka i wbiciu mu noża w plecy. Ten stęknął głośno, ale spory oddział kolegów w jego otoczeniu niespecjalnie to interesowało. Cicha eliminacja to cicha eliminacja, prawda? Szkoda, że trochę dziwnie to zrobiono. Były również momenty, kiedy moje próby podstępu poszły nie tak, jak sobie je wyobrażałem. Wybuchała wtedy strzelanina, a po opadnięciu kurzu byłem zszokowany, gdy odkryłem dodatkowy patrol strażników w tym samym obszarze, zaledwie kilka sekund od akcji, spacerujący sobie spokojnie jakby nic się nie stało.

Pomimo tego Shado of the Tomb Raider jest bardzo przyjemną produkcją i z uśmiechem na twarzy eliminowałem kolejnych przeciwników na różne możliwe sposoby.

Stary dobry Tomb Raider

Cała mechanika i eksploracja otoczenia nie uległa jakimś większym zmianom w stosunku do dwóch poprzednich części serii. Kolejny raz na mapie porozrzucane mamy obozy, w których możemy rozwijać umiejętności Lary, ulepszać broń oraz tworzyć nowe ubrania i ich zestawy. I to jest plus – lubię to rozwiązanie. Odkrywanie kolejnych grobowców na mapie, wszystkich pomniejszych zadań i wyzwań czy też wszelakich znajdziek przynosiło mi większą frajdę, niż główny wątek fabularny. Szczególnie eksplorowanie grobowców. Zostało to wykonane naprawdę świetnie. Skomplikowane zagadki, przy których trzeba chwilę pomyśleć, planowanie kolejnych ruchów oraz celów do zrealizowania – cud, miód i malina. Na takiego Tomb Raidera czekałem.

Rozwijanie umiejętności jest naprawdę fajne i cieszy
Rozwijanie umiejętności jest naprawdę fajne i cieszy

Shadow of the Tomb Raider tak jak wspominałem wyżej, dodaje kilka nowych elementów do formuły z poprzednich gier. Ale niestety jest też tak wiele drobiazgów, że po prostu czasami całe otoczenie się świeci przy użyciu zmysłu skupienia. Obsesja, polegająca na zbieraniu materiałów do tworzenia przedmiotów stała się jeszcze bardziej obfitująca – teraz jest 21 (!) różnych przedmiotów do zebrania – sprawiając, że wszystko wydaje się mniej wartościowe, a gromadzenie ich jest bardziej uciążliwe. Zadania poboczne są słabo rozwinięte, ponieważ każde z nich trwa maksymalnie 10 minut i głównie oglądamy podczas nich gadające postacie.

Ale, jak już pisałem, to liczne wyzwania z grobowcami i kryptami w Shadow of the Tomb Raider są niekwestionowanymi gwiazdami tego wydania. Imponujące konstrukcje dawnych mechanizmów, które musimy uruchomić, sprawiają naprawdę wielka frajdę, szcególnie, gdy po pół godziny główkowania odkrywamy dopiero część zagadki. Niektóre rozwiązania mogą wydawać się proste, jeśli w przeszłości mieliśmy styczność z kilkoma z nich, ale zawsze satysfakcjonujące jest obserwowanie ułożonych elementów mechanizmów, które po uruchomieniu dają nam możliwość wejścia do grobowca. Shadow of the Tomb Raider nagradza graczy za ukończenie tych działań, poprzez automatyczne uzyskanie ekskluzywnych umiejętnościom oraz sprzętowi, dzięki czemu zabawa w odkrywanie grobowców jest warta dużo więcej niż tylko poświęcony czas na zabawę.

Przemierzanie zdradliwych środowisk w tych grobowcach, a także podczas fabularnych misji również jest ekscytujące. Mimo, że zawsze istnieje spodziewane poczucie zagrożenia, wybieranie szaleńczych ścieżek Lary między lokacjami nigdy się nie zestarzały – zawsze istnieje pewien rodzaj ryzykownego manewru na przerażającej wysokości, który sprawia, że ​​podczas gry wstrzymywałem oddech.

Ładna przygoda w dżungli

Całość widzianego przez nas otoczenie jest piękna! Grafika powala. Shadow of the Tomb Raider jest wspaniałą grą i ma w sobie kilka smaczków, zarówno pod względem estetycznym, jak i mechanicznym. Eksploracja imponująco gęstych miejsc w Meksyku i Peru to prawdziwa radość. Dżungle są imponujące i wydają się niekończącą się przygodą. Zrujnowane grobowce są misternie szczegółowe, miasta w centrum są ogromne i żywe, przez co łatwo jest całkowicie się rozproszyć podczas odkrywania nowych ścieżek i obszarów.

Poszukiwania artefaktów, skrzyń ze skarbami i wielu innych przedmiotów kolekcjonerskich – choć bezsensowne, jak można by sądzić – jest nadal przyjemne, ponieważ dają nam powód do zwiedzania tego pięknego świata. W produkcji jest też duży nacisk na eksplorację pod wodą. Podczas gdy podwodne sekcje mogą być dosyć frustrujące w ramach misji fabularnych (błyskawicznie zabijające nas piranie,  przez co musimy ukrywać się w wodorostach), trudno jest oprzeć się nurkowaniu w poszukiwaniu kolejnych ciekawych przedmiotów albo wejść do grobowców.

Czas na imprezkę! To gdzie mój drink?
Czas na imprezkę! To gdzie mój drink?

Shadow of the Tomb Raider to naprawdę ładna i przyjemna przygoda w dżungli. Dostajemy tutaj sporo, naprawdę fantastycznej zabawy – odkrywanie tajemnic starożytnych ruin, rozwiązywanie zagadek imponujących grobowców, prowokujących wyzwań oraz poznawanie egzotycznych środowisk. Jednak podstawowa mechanika, która jest z serią od ponad pół dekady, zaczyna powoli pokazywać swoje ograniczenia. Pomimo tego naprawdę warto zagrać. Nawet jeśli nie jesteś fanem serii, powinieneś dać tej części szansę i przekonać się do całości. Nie jest wymagana znajomość poprzednich gier z serii. Gwarantuję wyśmienitą zabawę z produktem.


Na taką Larę czekałem! Powracamy do korzeni, a to powinno mieć wielkie znaczenie dla fanów serii. Odkrywamy i eksplorujemy, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Gorąco polecam. Wsiąkłem na długie godziny.


OCENA: 8

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *