Kontakt z Geek Nerd

Marcin Wrona to dziennikarz, o którym większość naszych czytelników raczej słyszała. To korespondent telewizji TVN, który 2006 roku mieszka w Stanach Zjednoczonych i kręci dla wspomnianej telewizji reportaże. Nie tak dawno w moje ręce wpadła bardzo ciekawa pozycja książkowa właśnie tego dziennikarza – Wroną po Stanach. Całość mocno przypadła mi do gustu, chociaż nie jest pozycją wybitną. Więcej dowiecie się z recenzji.

Chyba każdy z nas chociaż raz w życiu marzył o podróży do Stanów Zjednoczonych. Ahh ta magia USA i ten wszędzie pokazywany w filmach i na zdjęciach amerykański sen. Nie każdego jednak obecnie stać na to, aby wyjechać na jakąkolwiek podróż do USA, a dzięki tej książce jest to możliwe chociaż trochę, przez co możemy poznać rożne ciekawe zakątki Stanów Zjednoczonych i różne ciekawostki na temat kraju. Marcin w fajny sposób (wraz ze swoimi dziećmi – Maja i Janek) opisuje nam swoje przygody do ciekawych miejsc. To nie jest zwykły przewodnik – to swego rodzaju opowieść w formie przewodnika, która jest napisana łatwym, można by powiedzieć szkolnym językiem, przez co całość czyta się bardzo fajnie i szybko.

Wroną po Stanach to nie tylko opowieści o wyprawach wakacyjnych i przedstawianie konkretnych, ważnych dla autora miejsc. To także spotkania z ludźmi należącymi do Polonii amerykańskiej, to trochę historii Stanów, trochę kulinarnych wojaży, trochę anegdot z pracy autora. Właśnie tego typu przewodniku z dodatkami opowiadania bardzo lubię. Coś na wzór Busem przez świat. Fajnie się to czyta i sprawa, że człowiek jest ciekawy miejsc i szlaków, o których właśnie przeczytał, bo dowiadujemy się o przygodach całej ekipy, w tym przypadku rodziny.

No właśnie. Książka ta to najczęściej rodzinne, wakacyjne wspomnienia z pobytu na Florydzie, Hawajach czy innych popularnych rejonach USA. To także małe, historyczne ciekawostki związane z innymi stronami USA. Kompozycyjnie książka jednak nieco kuleje jak wspominałem na początku, bo im dalej z rozdziałami, tym opisywane rejony kraju Wuja Sama, z jakiegoś powodu, są coraz bardziej uogólnione, a treściowo mocniej rozwodnione. Trochę szkoda. Generalnie Wroną po Stanach stanowić będzie przyjemny bonus do przewodnikowej informacji o danym miejscu, bonus ze ściśle “wroniej perspektywy”, co wydaje się zarówno wadą, jak i zaletą tej pozycji.

Wroną po Stanach to najczęściej właśnie rodzinne, wakacyjne wspomnienia z pobytu na Florydzie, czy na Hawajach. To także małe, historyczne ciekawostki związane z innymi stronami USA, osobiste wspomnienia dziennikarza, jak i kulinarne przepisy na różnorakie potrawy, ściśle związane z opisywanymi miejscami. I to jest fajne. Kompozycyjnie książka jednak nieco kuleje, bo im dalej z rozdziałami, tym opisywane rejony kraju Wuja Sama, z jakiegoś powodu, są coraz bardziej uogólnione, a treściowo mocniej rozwodnione. Trochę szkoda. Generalnie pozycja ta stanowić będzie przyjemny bonus do przewodnikowej informacji o danym miejscu, bonus ze ściśle “wroniej perspektywy”, co wydaje się zarówno wadą, jak i zaletą tej pozycji.


OCENA: 7,8 / 10

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *