Kontakt z Geek Nerd

Pamiętam, jak pierwszy raz zasiadłem do gry z serii Wsiąść do pociągu. Była to edycja z mapą Ameryki w klimatach dzikiego zachodu, czyli pociągi parowe i te sprawy. Wsiąkłem wtedy z kumplami do gry bardzo szybko. Teraz, dzięki wydawnictwu Rebel, miałem przyjemność zagrać w egzemplarz poświęcony miastu Amsterdam.

Wsiąść do pociągu: Amsterdam, tak samo jak inne edycje poświęcone miastom albo małym państwom, ma dużo mniejszą plansze, niż ta, na której graliśmy wtedy z kumplami w edycji USA. Czy to sprawia, że gra jest mniej przyjemniejsza? Oczywiście, że nie. Wszak gra się dużo szybciej, bo budowane trasy nie są takie długie, ale zabawa jest ciągle dobra!

Co znajdziemy w pudełku po zakupie gry?

  • plansza przedstawiająca sieć handlową w Amsterdamie
  • 64 plastikowe wozy (po 16 w każdym kolorze)
  • 44 karty Lokomocji
  • 24 karty Kontraktów
  • 16 bonusowych kart Towarów
  • 4 znaczniki punktacji
  • instrukcja

O co w tym wszystkim chodzi?

Zasady są dosyć proste. Nawet sam wydawca umieścił na pudełku napis: „Naucz się zasad w 3 minuty i graj godzinami!”. Zadaniem gracza, jest układanie swoich wagoników po trasie, którą wylosowało się na początku gry. Losujemy dwie trasy (inaczej karty Kontraktów) a następnie dzięki kartom z konkretnymi kolorami (czyli karty Lokomocji) układamy na tych trasach właśnie wspomniane wagoniki zdobywając tym samym punkty. Dodatkowo, za ułożenie całego toru, dostajemy dodatkowe punkty, których ilość określona jest na naszej karcie Kontraktu. Wygrywa osoba, która zdobędzie najwięcej punktów. Proste, prawda?

Każdą turę gry rozpoczynamy jedną z trzech dostępnych akcji: dobranie kart Lokomocji, utworzenie połączenia bądź wzięcie kart Kontraktów. Utworzenie połączenia jest możliwe w przypadku zagrania z ręki zestawu kart Lokomocji, których liczba i kolor zgadzają się z polami na planszy. Ale na planszy znajdziemy również szare trasy. Na nich możemy tworzyć połączenia w jakimkolwiek kolorze. Dodatkowo w kartach Lokomocji znajdziemy tak zwane jokery. Są to karty, które odpowiadają każdemu kolorowi. Dzięki nim, gdy brakuje nam na przykład zielonej karty Lokomocji, to karta z jokerem może ją zastąpić. Tak samo jak i inne kolory. Dlatego podczas gry zawsze obieram taką taktykę, że zbieram ile się da kart z potrzebnymi kolorami oraz jokerami a dopiero później tworzę konkretne połączenia.

Gra kończy się dopiero wtedy, gdy któremuś z uczestników pozostaną tylko dwa wagoniki albo ani jednego. Wtedy to gracze, którzy jeszcze mają swoje wagoniki rozgrywają ostatnią turę po czym następuje podliczenie punktów.

Warto wsiąść do tego pociągu

Regrywalność w grze stoi na naprawdę wysokim poziomie. Zabawa się nie nudzi i sprawia wiele frajdy. Gdy pokazałem planszówkę mojej dziewczynie, to potem graliśmy dobre kilka godzin i co najlepsze, dostawałem ładnie po tyłku. Teraz co chwile słyszę od niej: „Hej! Chodźmy zagrać w pociągi! To taka super gra!”. Nie muszę być długo namawiany, co chyba tutaj mówi samo za siebie.

Wsiąść do pociągu: Amsterdam to naprawdę udana edycja. Może nie jest tak rozbudowana jak inne, starze wersje gier z tej serii, ale bawi równie dobrze. Posiada też trochę minusów, takich jak chociażby cienkie karty, przez co łatwo je pogiąć, albo nudna kolorystyka wagoników i pionków. Ale to mangamenty, które nie mają żadnego wpływu na przyjemność płynącą z gry. Polecam każdemu, kto lubi planszówki. Produkt sprawdzi się również dobrze, jako dodatek do nudnej imprezy.

Za egzemplarz dziękujemy wydawnictwu

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *