Kontakt z Geek Nerd

Szczerze? To jedyna gra, której wyczekiwałem w 2018 roku. W końcu miał być to duchowy następca Jurassic Park: Operation Genesis. Więc zajrzyjmy do parku i sprawdźmy, czy pokładane w nim nadzieję się spełniły.

Park pełen niespodzianek

W tekście będzie bardzo dużo nawiązań do JP:OG, gdyż siłą rzeczy ciężko mi nie porównywać produkcji z 2003 roku do Jurassic World Evolution. Tytuły oparte na filmach już od kilku lat nie pojawiają się na rynku. Dlatego zaskoczyła mnie informacja, że wspólnie z premierą Jurassic World: Fallen Kindom pojawi się również gra wideo. I zarazem bardzo zmartwiła… W końcu 95% takich produkcji to były crapy. Do tego dochodzi kwestia niezmienności daty wydania – więc albo twórcy byli pewni siebie, albo nie mieli żadnej opcji i musieli się dostosować. Na szczęście Frontier miało już spore doświadczenie w tego typu produkcjach i byłem skłonny im uwierzyć, że dadzą radę.

Koniec marudzenia. Sprawdźmy, jak to działa,bo oprócz testów na nowszym sprzęcie, przetestowałem grę na troszkę starszym komputerze. Na procesorze I5, 8 GB RAMu oraz karcie graficznej GTX 960 na wysokich ustawieniach śmigała bez najmniejszych spadków płynności. Więc optymalizacja daję radę. Mamy również wersję na Xbox One oraz PlayStation 4. W grze otrzymaliśmy tylko kampanię fabularną. Na początku dostajemy nieznaną nikomu wyspę, by później wrócić na stanowisko Isla Sorna oraz Isla Nublar. Dzięki temu mamy szansę na sukces tam, gdzie inni zawiedli. By tego dokonać musimy skupić się na rozwoju biznesu, który przynosi zyski. A przy okazji nie doprowadzić do masakry cywili.

Halyna, lecimy na Koroiby, dinozarły tam mają!

Podstawowym źródłem finansowania całej działalności parku są dinozaury oraz atrakcje dla gości. Wybór tych drugich nie zachwyca, jednak na pewno jest większy niż JP:OG. Mamy sklepiki z jedzeniem albo z pamiątkami, hotele czy wieże widokowe. Niektóre obiekty są zablokowane i dopiero przeprowadzenie odpowiednich badań umożliwia ich odblokowanie.

Ogromną radochę sprawia jeżdżenie drużyną strażników po wyspie. Wbrew pozorom mechanika prowadzenia Jeepa jest całkiem przyjemna, a bujanie się z karaibskim radiem w samochodzie. Oddawanie strzałów z karabinu również jest ciekawe zaprojektowane, ponieważ musimy brać pod uwagę kąt opadania pocisków ze strzykawkami. . Z kolei fanom lotnictwa pozostaje helikopter, nad którym również możemy przejąć kontrolę. Dodatkowo oba pojazdy można customizować, jednak nie jest to porażająca liczba możliwości. Mam nadzieję, że zostanie jednak trochę poszerzona i dzięki temu każdy będzie mógł znaleźć coś dla siebie. Od razu przypomniało mi się JP:OG, gdzie również mogliśmy zasiąść za sterami śmigłowca, by zagonić dinozaury do zagród lub poprowadzić samochód terenowy i robić zdjęcia. Za sweet focie naszych gadów możemy zarabiać i przy okazji pobawić się w fotografa. Jednak przy mięsożercach radzę nie patrzeć zbyt długo w obiektyw.

Clever girl

Najlepszy element wymaga odpowiedniego opisania. Dinozaury wyglądają fenomenalnie. Są świetnie zaprojektowane, animowane i zachowują się bardzo realistycznie. Obserwowanie ich sprawia ogromną przyjemność. Twórcy przygotowali szeroki zakres animacji i zachowań. Możemy je modyfikować za pomocą odpowiednich genów z różnych zwierząt. Co nam przyniesie taka zabawa w łańcuchach DNA? Dinozaury o innym kolorze skóry, bardziej odporne na choroby lub… stworzenie prawdziwej maszyny do zabijania. Wbrew pozorom gra punktuje walkami między gadami. Im więcej zwycięskich pojedynków ma na koncie dane zwierzę, tym chętniej goście przybywają do parku, by je oglądać. Wiecie, taki dino–celebryta.

Mamy sporą plejadę gatunków, więc czy to fani mięsożerców, czy roślinożerców będą szczęśliwi. Mnie osobiście najbardziej cieszy obecność ceratozaura, który poniekąd był małą gwiazdą wszystkich przedpremierowych pokazów. Brakuje mi jednak dużych teropodów, bo wybór mógłby być trochę szerszy. Jeśli kupiliście grę przedpremierowo, otrzymacie dodatkowe pięć dinozaurów, ewentualnie możecie je zakupić jako DLC.

Zanim jednak wypuścimy pierwsze zwierzęta na wybieg, należy pozyskać ich genotyp. Wysyłamy więc ekipy paleontologiczne w różne miejsca, a one uzyskują skamieniałości. Czasem otrzymamy też specjalne rzeczy, takie jak składowisko złota czy skamieniała skóra. Nie są przydatne w pozyskaniu łańcucha genetycznego, jednak można je sprzedać z zyskiem. Później kolejnym etapem jest oczywiście klonowanie. I cóż… czasem nie wychodzi. Mamy procetowe szansę na to, że wyhodowanie danego gatunku się powiedzie. Ja w ten sposób utopiłem 200 tys. dolarów. Na zwiększenie tej szansy ma wpływ ilość DNA, jaką uzyskaliśmy oraz niektóre modyfikacje genetyczne. Warto jednak czasem poczekać, aż kolejne skamieliny podniosą tą szansę, zamiast ryzykować utratę cennych funduszy.

Może zrobimy jakieś zlecenie?

Same badania, o których wcześniej wspomniałem, rozwijają wszystkie kluczowe dla nas elementy gry — od hodowli dinozaurów, po działania poza parkiem jak pozyskiwanie nowych skamieniałości. Ulepszamy drużyny strażników, generatory prądu czy sam proces klonowania.Wszystko wymaga gotówki i odpowiedniego czasu. W późniejszym etapie mamy więcej naukowców, przez co możemy szybciej odkrywać kolejne technologie.

By odblokować kolejne wyspy, musimy wypełniać zlecenia, które podrzucają nam trzej doradcy: specjalista od PR, doktor specjalizująca się w dinozaurach oraz szef ochrony. Wykonując polecenia jednego, obniżamy opinię u drugiego. Dlatego warto się zastanowić, komu na danej mapie mamy zamiar pomagać. Każdy z nich kładzie nacisk na inne sfery życia parku. Ochroniarz będzie dążył do maksymalnego zabezpieczenia całego obiektu i sprawdzania możliwości bojowych dinozaurów. Z kolei PR-owiec będzie maksymalizował zyski i proponował nam postawienie nowych budynków dla gości. Dzięki wykonywaniu zleceń uzyskamy dodatkowe fundusze i wypełnimy cele misji. Najtrudniejszym zadaniem, jakie stanie przed nami w kampanii, jest odbudowa prehistorycznego zoo na Isla Nublar, gdzie wszystko się zaczęło.

Świetnie, że zaangażowano aktorów biorących udział w filmie do dubbingu. Możemy usłyszeć Jeffa Goldbluma jako narratora czy Bryce Dallas Howard jako Claire Dearing. W samej grze mamy również „wiki”, w której znajdują się hasła odnoszące się do wszystkich filmów czy postaci związanych z Jurajskim Parkiem. Jest to świetnie zrobione i bardzo przejrzyste. Na pewno spędzę tam sporo czasu, zaczytując się w różne elementy tego świata. Kolejnym smaczkiem jest to, że nowe wpisy odblokowujemy z czasem. Więc co jakiś wracamy, by poczytać coś nowego.

Ostatecznie gra to piękny następca JP:OG. Może przypadkiem, może celowo ma sporo rozwiązań, które pojawiły się w jej poprzedniczce. Jednak nie jest ona idealna.

Na niczym nie oszczędzali?

Niestety, nie będzie samych pozytywów o tym tytule. Gra wymaga jeszcze paru ulepszeń, zmian i co najważniejsze — dodatków. Jak w grze, w której budujemy własny, wymarzony park z prehistorycznymi gadami mogło zabraknąć trybu sandboxowego!? Hańba! Kampania jest w porządku, ale czy to wystarczy, byrozgrywka trwała w nieskończoność? W końcu podstawowym założeniem Tycoona jest powtarzalna, ale w teorii niczym nieograniczona rozrywka. Jakby dodali możliwość kreowania własnej wyspy, jak mieliśmy to w JP:OG, wtedy czapki z głów panowie, czapki z głów! I dlaczego te obszar rozbudowy jest takmały? Ambitny plan stworzenia ogromnego parku, który rozpościera się na całą wyspę, możemy na razie schować do szuflady.

Najgorzej wykonanym elementem są goście przybywający do parku. Ich modele wyglądają w porządku, ale zachowują się jak… cyborgi. W porównaniu do leciwego JP:OG, gdzie każdy z nich miał swoje imię, kraj pochodzenia czy preferencje, tutaj są po prostu błądzącymi manekinami bez wyrazu. I mają tendencję do gromadzenia się w nienaturalne grupki. Wygląda to bardzo sztucznie, zwłaszcza gdy wchodzą do budynków przez zamknięte drzwi. Rozumiem, że nie ma czasu na dopieszczenie takich detali, ale nie lepiej było je zaprojektować po prostu otwartymi? Dzięki temu nie łamałyby immersji. Jeśli już przy animacji jesteśmy, to wielka szkoda, że dinozaury mają jedną animację zabijania odwiedzających. No dobra… brzmi to dość sadystycznie, ale widząc uciekający tłum, dokładnie wiemy, kto zaraz umrze. Gość wywraca się, odwraca w kierunku dinozaura, a ten bach! Wskakuje na niego. A jeśli mówimy o dużym mięsożercy, to po prostu podchodzi i go połyka. Bardzo mi brakuje widocznego licznika, dzięki któremu miałbym pojęcie o dokładnej liczbie moich zwierząt oraz odwiedzających. Chciałbym na ekranie więcej szczegółowych informacji na temat tego, co się dzieje w parku. I prosiłbym o większą ilość skrótów klawiszowych. W starym JP:OG mogliśmy za pomocą klawiatury przejść do każdego okienka, jakie istniało w grze.

Tytuł jest jak najbardziej godny polecenia. Każdy fan Jurassic Park i dinozaurów musi w nią zagrać. Frontier Developments znany jest ze wspierania swoich produkcji po ich wydaniu, więc liczę, że również tutaj pojawią się z czasem nowości. I za rozsądną cenę skuszę się na ich zakup. A teraz wracam do moich czterech raptorów, bo właśnie wpuściłem je na wybieg. Czuję jednak, że będzie z nimi kłopot, bo nie będą tak empatyczne jak Blue.


OCENA: 8,5

Udostępnij:

editor

Cześć! Jestem totalnym geekiem. Kocham popkulturę, kosmos i dinozaury. Staram się pisać dla Was właśnie na ten temat. Jeśli w którymś z tekstów znajdziecie coś nie fajnego – dajcie mi znać śmiało!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *